Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OZ NATURALS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OZ NATURALS. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2016

MOJA PIELĘGNACJA CERY I SKÓRY W CIĄŻY - drugi trymestr


Witajcie Kochani!

W końcu udało mi się zmobilizować, aby napisać dla Was post. Jest mi już coraz ciężej z brzuszkiem, więc staram się ograniczać czas pracy przed komputerem. Wiem natomiast, że gdy nasze maleństwo pojawi się na świecie, będę miała jeszcze mniej czasu na pisanie dla Was na blogu. 

Dzisiaj mam dla Was wpis z moją pielęgnacją, jaką stosowałam w drugim trymestrze ciąży. Książkowo ten czas był również dla mnie lżejszym okresem podczas ciąży. Odeszły problemy ze wstrętem do niektórych zapachów, jednak nadal używałam tylko te kosmetyki, które uważałam za niezbędne.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


Niezmiennie do pielęgnacji ciała używałam kosmetyków marki Weleda. 



Pod prysznicem stosowałam Calendula shampoo and Body Wash dla niemowląt, ale pod koniec drugiego trymestru sięgnęłam po naturalne mydło polskiej marki - PURITE - Mydło płatki owsiane Eco Exl BLOK.



(•  SKŁAD / INGREDIENTS:olej kokosowy, woda demineralizowana, olej rzepakowy, wodorotlenek sodu, oliwa z oliwek, masło shea, olej awokado nierafinowany, kozie mleko w proszku, wosk pszczeli, miód, płatki owsiane, olejek kokosowy, mika   •  INCI: Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Aqua, Brassica Campestris (Oleifera Oil), Sodium hydroxide,  Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Persea gratissima (Avokado) Oil, Goat Milk Powder, Cera flava, Mel (Honey), Oatmeal, Cocos Oil, Mica (CI 77019), Iron Oxide (CI 77491), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491)   NIE ZAWIERA KONSERWANTÓW, SZTUCZNYCH AROMATÓW I BARWNIKÓW)

Mydło możecie kupić np. tutaj - link

Do pielęgnacji skóry zaraz po prysznicu stosowałam, tak jak w pierwszym trymestrze, oliwkę Weleda Calendula dla niemowląt. Nakładana na mokrą skórę przecudownie natłuszczała, ale nie pozostawiała nieprzyjemnej powłoki. 



Nowość z Weleda, którą zaczęłam stosować na brzuch, piersi, pośladki i uda już od pierwszych dni drugiego trymestru, to mieszanka olejów - Stretch Mark Massage Oil. 



Skład:

INCI: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Fragrance (Parfum)*, Arnica Montana Flower extract, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Geranoil*, Citral*, Eugenol*, Farnesol*. *from natural essential oils

Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, uważam, że rewelacyjnie się sprawdził. Ale ostateczną ocenę, będę mogła wydać dopiero, gdy moje ciało zacznie wracać do normy po ciąży :)



Kolejnym kosmetykiem, który zastosowałam kilka razy podczas kąpieli, był naturalny olej kokosowy. 



Ma cudowny zapach, który w drugim trymestrze już mi nie przeszkadzał, dodatkowo idealnie natłuszczał i pielęgnował skórę. Po takiej kąpieli nie potrzebowałam już dokładać dodatkowych kosmetyków. 

Do pielęgnacji włosów stosowałam dokładnie te same produkty, co w pierwszym trymestrze.




Dezodorant, który stosowałam, to naturalny kosmetyk marki Schmidt's w wersji bezzapachowej w słoiczku. Przywiozłam go z podróży do USA i wydaje mi się, że ta wersja jest najlepsza. Dobrze chronił, dodatkowo nie zostawiał białych plam na ubraniach. Zdecydowanie mogę go polecić. 




link do producenta

W Europie dostępny - link


Skład:
Ingredients (INCI): Butyrospermum parkii (shea butter), Sodium bicarbonate (baking soda), Maranta arundinacea (arrowroot) powder, Theobroma cacao (cocoa) seed butterTocopherol (vitamin E), Humulus lupulus (hop) extract

Tak jak w pierwszym trymestrze stosowałam, naturalną pastę do zębów marki Green People, ale tym razem zdecydowałam się na inny smak - Peppermint & Aloe Vera. Od tej pory kupujemy tylko tę wersję. 



Dostępny - link

Skład:

CALCIUM CARBONATE (DENTAL GRADE CHALK), GLYCERIN** (VEGETABLE DERIVED), AQUA (PURE WATER), BETAINE (NATURAL PLANT EXTRACT), XANTHAN GUM (CORN STARCH GUM), ALOE BARBADENSIS (ALOE VERA) LEAF JUICE POWDER*, AROMA [MENTHA PIPERITA (PEPPERMINT) OIL*^, COMMIPHORA MYRRHA (MYRRH) OIL^], OLEA EUROPAEA (OLIVE) LEAF EXTRACT, LIMONENE, LINALOOL. *INGREDIENT FROM ORGANIC FARMING, **MADE USING ORGANIC INGREDIENTS ^FAIRLY TRADED. ECOCERT NATURAL - 100% OF THE TOTAL INGREDIENTS ARE FROM NATURAL ORIGIN; 34% OF THE TOTAL INGREDIENTS ARE FROM ORGANIC FARMING

PIELĘGNACJA CERY:


Rano do przemywania skóry nadal używałam balsamu myjącego REN. 



Potem na cerę aplikowałam tonik z hydrolatu z organicznej róży damasceńskiej. Cudowny zapach sprawiał, że początek dnia był bardzo udany :)



Kosmetyk kupiony na e-bay u tego sprzedawcy - link

Postanowiłam rownież wprowadzić do mojej pielęgnacji serum z witaminą C, żeby zapobiec przebarwieniom w ciąży. Ponownie wybrałam serum z OZ Naturals, ktore sprawdziło się bardzo dobrze. 




Dostaniecie je na Amazon - link

Jest to także mój ukubieniec roku 2015 - link

Standardowo pod oczy stosowałam mój żel z OZ Naturals.



Następnie na skórę aplikowałam serum Antipodes Organic Divine Face Oil. 



Zakupiłam go w zestawie miniatur - link

Skład tego produktu bardzo mnie zachwycił, ponieważ zawiera rosehip oil, który jest moim ulubionym olejem:


Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Fragrance (Parfum)*, Arnica Montana Flower extract, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Geranoil*, Citral*, Eugenol*, Farnesol*. 
Persea gratissima (avocado oil)*, Macadamia ternifolia (macadamia oil)*, Buxus chinensis (jojoba oil)*, Rosa canina (rosehip oil)*, Canaga odorata (ylang ylang oil), Amyris balsamifera (torchwood), Santalum album (sandalwood oil), Jasminum officinale (jasmine oil), Citrus sinensis (orange oil), Tocopherol acetate (vitamin e), Benzyl benzoate+, Benzyl salicylate+, Citronellol+, D-limonene+, Farnesol+, Geraniol+, Isoeugenol+, Linalool+. 

* Ingredients certified organic by AsureQuality. + Components of essential oils. 
100% of total ingredients from natural origin. 95% of total ingredients from organic cultivation.

Moja skóra w drugim trymestrze była bardzo sucha i wrażliwa. Nie potrzebowałam kremów, jeżeli stosowałam serum olejowe z Antipodes. 
Na tak przygotowanej cerze, najlepiej wyglądał sypki podkład z Bare Minerals w wersji oryginalnej - Golden fair. 



Byłam zaskoczona, ponieważ wcześniej, ten kosmetyk kompletnie nie odpowiadał mojej skórze. Jeżeli macie bardzo suchą cerę ze skłonnością do suchych skórek, a chcecie używać podkładu mineralnego, to ten może Wam się spodobać. 

Skład:

Bismuth Oxychloride (CI 77163), Zinc Oxide (CI 77947), Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, 77492, 77499), Mica (CI 77019).



Pielęgnację wieczorną zawsze zaczynałam od demakijażu olejem jojoba.



Przy okazji zakupów postanowiłam zajrzeć do Lush i przyjrzeć się bliżej osławionej paście do mycia twarzy - Angels on bare skin. 




Ma całkowicie naturalny skład:
  • Ground Almonds
  •  
  • Glycerine
  •  
  • Kaolin
  •  
  • Water (Aqua)
  •  
  • Lavender Oil
  •  
  • Rose Absolute
  •  
  • Chamomile Blue Oil
  •  
  • Tagetes Oil
  •  
  • Benzoin Resinoid
  •  
  • Lavender Flowers
  •  
  • *Limonene
  •  
  • *Linalool

Kosmetyk przepięknie pachnie lawendą i dzięki temu uprzyjemnia wieczorną pielęgnację :) 

Zawsze po demakijażu olejem stosuję kolejny produkt myjący.
Skóra po użyciu cleanser'a Angels on bare skin jest bardzo dobrze oczyszczona i niewiarygodnie miękka. Jest to bardzo dobry kosmetyk. 
Niewielką ilość pasty nakładamy na dłoń i mieszamy z odrobiną wody. Pastę wmasowujemy w skórę, a potem wszystko dokładnie zmywamy wodą.

Kosmetyk kupicie w sieci sklepów Lush lub tutaj - link
 
Kolejne kroki pielęgnacyjne robiłam dokładnie tak jak w porannej rutynie. Postanowiłam nie stosować innych kosmetyków,  ponieważ ten rodzaj pielęgnacji bardzo odpowiadał mojej cerze. 

Gdy skóra była bardzo przesuszona lub lekko zanieczyszczona, stosowałam moją ulubioną maseczkę Antipodes Aura Manuka Honey Mask.




Wspominałam o niej przy okazji ulubieńców roku 2015 - link

Skład:
Aqua (water), Leptospermum scoparium mel (manuka honey), Persea gratissima (avocado oil), Glycerine (vegetable), Cetearyl alcohol, Stearic acid (coconut derived), Glycerol stearate (coconut derived), Tocopherol acetate (Vitamin E), Vanilla planifolia (vanilla oil), Citrus reticulate (mandarin oil), coumarin, d-limonene, linalool, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Daucus carota sativa (carrot oil), Pohutuakawa (metrosideros excelsa) extract, Citrus grandis (grapefruit seed extract), ethyhexylglycerin.

Jeżeli jesteście zainteresowani, jaką pielęgnację stosowałam w pierwszym trymestrze, zapraszam do wpisu:


MOJA PIELĘGNACJA CERY I SKÓRY W CIĄŻY - pierwszy trymestr

Mam nadzieję, że moja rutyna pielęgnacyjna w drugim trymestrze ciąży zainspirowała Was do stworzenia własnej - naturalnej i bezpiecznej, która odpowiada na potrzeby Waszej skóry. 

Jeżeli macie jakieś ciekawe produkty, które Wam się sprawdzają i mogą przydać się innym kobietom w ciąży, to zapraszam do dzielenia się tymi informacjami w komentarzach. :)

Pozdrawiam serdecznie!



sobota, 6 lutego 2016

HITY ROKU 2015! Ulubieńcy - pielęgnacja.


Witajcie w podsumowaniu kosmetycznym roku 2015!

Nie mogę uwierzyć, że rok 2015 już się skończył. Bardzo Wam dziękuję, że byliście ze mną i śledziliście przez ten czas moje poczynania na blogu. W sieci jestem już z Wami półtora roku i tak jak w zeszłym podsumowaniu, również tym razem postanowiłam podzielić ten post na dwie części - pielęgnacyjną i z kosmetykami do makijażu.

W tym roku do mojej kosmetyczki trafiło wiele nowych kosmetyków, o których starałam się Wam opowiadać na bieżąco, dlatego o niektórych produktach na pewno przeczytaliście już wcześniej. W większości przypadków postawiłam na pielęgnację naturalną, ale znajdą się tutaj produkty, które będą posiadały bardziej chemiczne składy (wspomnę o tym w komentarzu)

W takim razie przechodzę do konkretów! 
Miłej lektury!

1) Oleje pielęgnacyjne

Tutaj Was zaskoczę, ponieważ pomimo tego, że wypróbowałam w tym roku dziesiątki kremów, do żadnego raczej nie powrócę, ponieważ zachwyciły mnie naturalne oleje, które w zależności jakie wybierzecie, mogą odpowiednio wpłynąć na Waszą skórę.

Moja cera w okresie letnim jest bardziej tłusta, aktualnie przechodzi okres delikatnego przesuszenia i w tym czasie najlepiej sprawdzały się oleje. Najbardziej przypadły mi do gustu trzy:

olej z pestek malin (Biochemia Urody) - olej tłoczony na zimno - stosuję na dzień


Serdecznie zapraszam Was do producenta tego oleju, ponieważ w bardzo dokładny sposób opisał jego właściwości - link 

O oleju pisałam już przy okazji posta z ostatnimi zakupami kosmetyków pielęgnacyjnych (link), gdzie już przedstawiłam Wam moją wstępną opinię o tym produkcie. W 100% potwierdzam to i nadal go stosuję. Świetnie sprawdza się pod makijażem, jako baza, dodatkowo ochrania skórę przed niekorzystnym promieniowaniem UV. 
Ostatnio odkryłam, że lubię go również łączyć z organicznym olejem jojoba, wtedy jego konsystencja wydaje się lżejsza i lepiej sprawdza się w dni, gdy nie nakładam makijażu. 
Bardzo polecam Wam wypróbowanie tego półproduktu. Olej nie jest drogi, a efekt przebija nie jeden wysoko półkowy naturalny krem. Nie bójcie się go wypróbować również, gdy posiadacie cerę skłonna do przetłuszczania się i do wyprysków, ponieważ olej ma właściwości regulujące wydzielanie sebum, a zawarty kwas linolowy i linoleinowy pomaga odbudowywać skórę i tym samym przyspieszy gojenie drobnych wyprysków (nie polecam przy trądziku ropnym i innej ciężkiej odmianie trądziku, w takim przypadku należy konsultować się ze specjalistą). Przy skórze mieszanej i tłuste polecam połączyć go z żelem hialuronowym. 

olej z dzikiej róży (Rosehip Oil) - stosowałam na noc


Obecnie wykańczam inne oleje, ale wiem, że do tego produktu powrócę w niedalekiej  przyszłości, gdyż jest to niewątpliwe odkrycie roku 2015.
W kolejce czeka już serum z Antipodes, o którym niedługo Wam napiszę, natomiast do tej pory stosowałam 100% olej organiczny, który zakupiłam na eBay. 
Rosehip Oli pobił w pielęgnacji, mojego zeszłorocznego ulubieńca, olej tamanu, ponieważ zauważyłam, że jeszcze lepiej regeneruje i odżywia moją cerę. Idealny produkt na noc, rano budziłam się z rozpromienioną cerą, bez niedoskonałości. Oprócz genialnego działania przeciwtrądzikowego, olej ten ma również właściwości przeciwstarzeniowe. Hmm, czego można oczekiwać więcej?! Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie! 
Zapraszam do recenzji tego produktu, którą zrobiłam kilka miesięcy temu:

- olej jojoba


Idealny lekki olej do zmywania makijażu. Naturalne i tanie rozwiązanie, a makijaż znika w oka mgnieniu (prawie jak w reklamach ;)) parę kropli nakładam na wilgotną skórę, masuję i zmywam mokrą muślinową ściereczką. Wszystko idealnie schodzi, włącznie z maskarą. Polecam!

2) Żel pod oczy - OZ Naturals - Super Youth Eye Gel 


Żel pod oczy trafił do moich ostatnich ulubieńców lipca i sierpnia - link
Jestem nadal pod ogromnym wrażeniem tego produktu, zaczęłam niedawno kolejne opakowanie. Żel idealnie sprawdza się przy mojej specyficznej budowie oka, która nie sprzyjała aplikacji korektorów pod oczy, ale z tym produktem i podkładem Kjaer Weis utrwalonym pudrem bambusowym z perłowym, w końcu nie muszę martwić się nieestetycznym zrolowanym makijażem pod oczami. Nie jest to produkt, do skóry dojrzałej, która potrzebuje większego odżywienia i bardziej treściwych składników, ale dla osoby przed 30-tym rokiem życia. Serdecznie Wam go polecam, a swój kosmetyk kupuję na amazon.com bezpośrednio od producenta. 

3) Serum z witaminą C - OZ Naturals



Początkowo myślałam, że napiszę o Auriga Flavo C Forte, który jest bardzo dobrym serum, natomiast przez ostatnie kilka miesięcy moje serce skradło serum z marki produkującej naturalne kosmetyki - OZ Naturals. Serum działa praktycznie identycznie jak Auriga, ale mam większe zaufanie do jego składu. Skóra jest rozjaśniona i rozświetlona, wszelkie niedoskonałości goją się znacznie szybciej. Bardzo lubię jego formułę, która jest płynna, bardziej wodna niż olejowa, co zdecydowanie odróżnia go od serum z Biochemii Urody, które miałam okazję testować w zeszłym roku. Zdecydowanie ten typ produktu sprawdzi się Wam pod makijażem, jak również na noc pod inne produkty pielęgnacyjne. Czy widzę różnicę, gdy go nie stosuję? Tak, ponieważ na początku ciąży stosowałam bardzo uproszczoną pielęgnację bez serum z witaminą C i moja skóra wyglądała gorzej, dlatego ostatnio z miłą chęcią zakupiłam kolejne opakowanie i powróciłam do serum OZ Naturals. Niech to będzie jego najlepszą rekomendacją.

4) Maseczki z glinki


Jeżeli macie przetłuszczającą się skórę, lub zdarzają Wam się zaskórniki/niedoskonałości na skórze, to powinniście zaprzyjaźnić się z maseczkami z glinek.

O tym jak je stosuję pisałam przy okazji posta o specjalistycznej pielęgnacji:

SPECIAL SKINCARE - pielęgnacja w wyjątkowych sytuacjach - dermokosmetyki, maski, glinki, oleje

Absolutnym moim ulubieńcem jest glinka fioletowa! Jest drobno-zmielona, bardzo dobrze odświeża i dotlenia skórę. Zdecydowanie polecam Wam ją wypróbować!

5) Maseczka nawilżająca/odżywiająca - Antipodes Aura (z miodem manuka)


Tę maseczkę, a w szczególności jej słodki cudowny zapach, pokochałam od samego początku. Natomiast jej działanie doceniam teraz, w trakcie drugiego trymestru, w którym skóra (również przez ogrzewanie i częstą zmianę temperatur) jest bardziej sucha i odwodniona. Wiem, że gdy zastosuję tę maseczkę, to na drugi dzień skóra wygląda znacznie lepiej! Produkt ma genialny skład i mimo dosyć wysokiej ceny ok. £19, jak na maseczkę (chociaż znajdziecie droższe), polecam Wam jej zakup, ponieważ jest wydajna i spokojnie wystarczy na pół roku stosowania.

Skład:

Aqua (water), Leptospermum scoparium mel (manuka honey), Persea gratissima (avocado oil), Glycerine (vegetable), Cetearyl alcohol, Stearic acid (coconut derived), Glycerol stearate (coconut derived), Tocopherol acetate (Vitamin E), Vanilla planifolia (vanilla oil), Citrus reticulate (mandarin oil), coumarin, d-limonene, linalool, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Daucus carota sativa (carrot oil), Pohutuakawa (metrosideros excelsa) extract, Citrus grandis (grapefruit seed extract), ethyhexylglycerin.


6) Bielenda Super Power Mezo Serum


Mimo iż od kilku miesięcy nie stosuję już tego kosmetyku, najpierw z powodu okresu letniego, ponieważ odstawiłam produkty z kwasami. Potem z powodu ciąży, to nie mogę zapomnieć o jego dobroczynnym działaniu na moją skórę. 
O serum, kilka miesięcy temu napisałam osobny post (Cieszy się on u Was sporym zainteresowaniem):

RECENZJA - BIELENDA SUPER POWER MEZO SERUM (dla cery z niedoskonałościami)

Nadal podtrzymuję moją opinię na jego temat. Ten kosmetyk znacznie poprawił stan mojej skóry po poprzednim okresie zimowym. Cera uspokoiła się i dobrze oczyściła, dodatkowo przez długi czas mogłam cieszyć się jej idealnym wyglądem. Dlatego, gdy tylko zrobi się cieplej i jeżeli nie macie żadnych przeciwwskazań do stosowania kwasów (np. ciąża), to biegnijcie do drogerii po ten produkt. Jedno opakowanie, czyli ok. 2,5 miesięczna kuracja, powinno znacznie poprawić jakość Waszej cery.  

7) Weleda - oliwka do ciała dla dzieci 


Jest genialna! W końcu zastąpiła te, które kupowałam w Polsce. Dodam, że olej sezamowy lepiej współgra z moją skóra, lepiej się wchłania i nie zapycha jej. Był to absolutny ulubieniec pierwszego trymestru mojej ciąży i zostanie ze mną na dłużej, mimo iż planuję wprowadzić także cięższy arsenał do pielęgnacji w drugim i trzecim trymestrze. Prosty skład i idealne działanie - nie mogłabym oczekiwać niczego więcej! 

8) Zapach - Chloè by Chloè - woda perfumowana


Jest to najpiękniejszy zapach perfum jaki używałam i zdecydowanie jest to "mój zapach". Pisałam o nim przy okazji ulubieńców lutego (link
Wypróbujcie go i jeżeli pokochacie go od pierwszego "powąchania", to zostanie z Wami na zawsze! 

8 produktów! W tym roku zrezygnowałam z dzielenia wszystkiego na kategorie. Postanowiłam, że opowiem Wam o absolutnych ulubieńcach, bez zbędnego szukania czegoś w każdej kategorii. Mam nadzieję, że podobali Wam się moi faworyci i zachęciłam Was do wypróbowania tych produktów.
A może Wy również używacie tych kosmetyków? Serdecznie zapraszam, do dzielenia się Waszymi opiniami w komentarzach pod tym postem.

Pozdrawiam serdecznie!



poniedziałek, 7 września 2015

Inspiracje i ulubieńcy sierpnia 2015

Witajcie Kochani!

Dzisiaj mam dla Was jeden z Waszych ulubionych seryjnych wpisów czyli ulubieńców minionego miesiąca!

Sierpień minął mi bardzo szybko i stał pod znakiem ogrodowych porządków, ale pogoda nam dopisała, więc mogłam w końcu zrobić to, na co miałam ochotę już od dłuższego czasu. W końcu mój ogród wygląda tak, jak sobie to wymyśliłam. Szkoda tylko, że już powoli czuć zapach jesieni...

No ale wróćmy już do moich ulubieńców, zapraszam!


1) Duck & Waffle


Na naszą rocznicę ślubu wybraliśmy się do restauracji, ktora mieści się na 40-tym piętrze w wieżowcu Heron Tower. 
Nazwa Duck & Waffle nie jest niczym innym, jak nazwą głównej potrawy, która jest tu serwowana. Oczywiście koniecznie musieliśmy jej spróbować.

Jedzenie jest bardzo dobre! Koniecznie spróbujcie ośmiornicy z zapiekanymi ziemniakami i chleba z serem kozim oraz suszoną szynką! Potrawa kaczki i gofra bardzo nas zaskoczła, ponieważ jest podawana na słodko! Dodatkowo na samym wierzchu serwowane jest kacze jajo i słodki sos, w którym wyczułam hinduskie przyprawy. Bardzo dobre i polecam skosztować. Na deser możecie zamówić lody robione na miejscu, w czterech smakach: czekoladowe, waniliowe, cynamonowe i orzechy ziemne.

Jedzenie zachwyca, ale nie tylko to sprawiło, że zainteresowaliśmy się tym miejscem. Nie ukrywam, że również duże znaczenie miała możliwość obejrzenia Londynu z wysokości!
Dobrze przygotowana i podana kaczka jest super, ale zjedzenie jej na 40-tym piętrze z widokiem na panoramę Londynu jest już czymś naprawdę wyjątkowym!

Serdecznie polecam Wam tę restaurację, ale pamiętajcie o tym, aby zarezerwować ją odpowiednio wcześnie, ponieważ to miejsce jest dosyć popularne i jeżeli zależy Wam na konkretnym terminie, to zrobiłabym to równo dwa miesiące przed (możliwość rezerwacji od dwóch miesięcy przed). Ze swojej strony gorąco polecam Wam ustalić tak czas, aby trafić na zachód słońca. Czas rezerwacji stolika, to maksymalnie dwie godziny, także najlepiej zabookować go na godzinę przed zachodem. 

2) La Cave à Fromage


Postanowiłam w końcu wybrać się na sławną ulicę Portobello na Notting Hill. Oczywiście znajdziecie tu dużo Vintage Shops, ale niestety także sporo straganów z tandetnymi chińskimi wyrobami. Wielka szkoda.
Ale wracając do Vintage Shops, to możecie tutaj kupić np. używany płaszcz Burberry's (starsza wersja) za ok. £100 i wiele innych perełek, które na pewno zaciekawią poszukiwaczy skarbów. Ceny są znacznie wyższe od cen z Charity Shops, ale tutaj znajdziecie praktycznie same produkty markowe. Warto również wybrać się do filli Oxfam bookshop, gdzie możecie dostać wiele ciekawych książek, albumów, bardzo starych książek (np. z XIX wieku) oraz filmy, płyty i winyle.
Sklepy z odzieżą są ciekawe, jednak moją uwagę przykuł szyld z napisem La Cave à Fromage.
Jest to sklep z setkami rodzajów serów z różnych rejonów Francji i Włoch. Oczywiście, gdy tylko otworzycie drzwi, to porazi Was niezbyt przyjemny zapach (miłośnikom serów nie muszę tego opisywać). Jednak warto zajrzeć do środka i zakupić przynajmniej jeden rodzaj sera! Dodatkowo można tutaj dostać bardzo dobre pieczywo! Także jeżeli wybieracie się na Portobello, to gorąco polecam zajrzeć do La Cave à Fromage.


3) Kjaer Weis - Silken - kremowy podkład


Jak już zapewne zauważyliście, ostatnimi czasy przechodzę zauroczenie naturalnymi, nietoksycznych kosmetykami do makijażu. Jednym z moich ostatnich, największych zakupów, był podkład Kjaer Weis. Zapraszam do wpisu z zakupami naturalnych kosmetyków - link.
Ten produkt od dnia zakupu, gdy tylko wykonuję makijaż, za każdym razem wykorzystuję. Jeżeli nie używam go na całej twarzy, to za każdym razem stosuję jako korektor pod oczami. I o tym sposobie stosowania chciałam Wam dzisiaj więcej napisać. To, że sprawdza się u mnie idealnie na całej twarzy już wspomniałam przy okazji posta z zakupami, ale to jak sprawdza się pod oczami!!! Ach cudeńko... Mam dosyć specyficzną i problematyczną budowę oka, przez to, że są głęboko osadzone, niestety posiadam poprzeczną zmarszczkę pod okiem, w którą absolutnie każdy kosmetyk wchodzi i zbiera się w niestetyczną linię. Po użyciu tego podkładu nic takiego nie ma miejsca. Wszystko utrwalam pudrem bambusowym pomieszanym z perłowym z Biochemii Urody i jest idealnie. Oczywiście delikatnie coś może zebrać się po kilku godzinach, ale wystarczy tylko przetrzeć palcem i wszystko wygląda jak świeże. Także w końcu znalazłam swój ideał! Jeżeli chodzi o krycie, to jest to produkt o średnim kryciu. U mnie sprawdza się idealnie, ponieważ nie mam dużych cieni pod oczami ani worków. Wszystko wygląda bardzo naturalnie. Pewnie do tego idealnego efektu przyczynia się również kosmetyk pielęgnęcayjny, który stosuję pod oczami, ale o nim napiszę za chwilę.
Bardzo serdecznie polecam Wam ten podkład. Wiem, że jest drogi, ale wart swojej ceny!




A tak ten podkład wygląda na cerze :)



Podkład bez poprawek po ok. 12 godzinach:



4) Kjaer Weis - Grace - cień do powiek


Jeżeli poszukujecie kosmetyku, który delikatnie przyciemni oko w załamaniu powieki, to Grace z Kjaer Weis jest idealny pod tym względem. Wygląda bardzo naturalnie, ponieważ nie jest ciemny i ma matowo-satynowe wykończenie. Produkt bardzo dobrze utrzymuje się na powiece, nawet bez bazy, chociaż pod koniec dnia może delikatnie zbierać się w załamaniu (jeżeli jesteście posiadaczkami tłustych powiek). Tutaj mam do Was prośbę, jeżeli znacie jakąś dobrą bazę z naturalnym składem, to proszę napiszcie mi o niej w komentarzu.
Na pewno do mojej kosmetyczki wpadnie jeszcze jeden cień tej marki. Jeżeli się na któryś zdecyduję, dam Wam znać.



Co do danych technicznych, których nie mogłam nigdzie znaleźć w internecie, to cień jest minimalnie mniejszy od cienia z INGLOT/MAC. Informacja może być przydatna, gdy zdecydujecie się na zakup samego wkładu i włożenie go do paletki magnetycznej (wszystkie produkty z Kjaer Weis możecie kupić w postaci wymiennych wkładów).



4) Well People - No. 87 Luminous Taupe



Jestem zauroczona tym odcieniem. Jest na tyle wielowymiarowy, że wygląda bardzo atrakcyjnie na powiece zaaplikowany również sam. Utrzymuje się bez bazy cały dzień - czyli ok. 13 godzin (po tym czasie zazwyczaj mam już zmyty makijaż). Jedynym jego minusem jest fakt, że jest to sypki produkt i opakowanie posiada sitko, bez możliwości zamknięcia, dlatego według mnie niestety nie nadaje się na zabranie w podróż. Wielka szkoda, ponieważ mógłby to być jedyny kosmetyk kolorowy, do oczu, który zabierałabym ze sobą. 
Serdecznie polecam Wam ten cień, jest cudowny!





5) OZ Naturals - żel pod oczy


Proszę Państwa oto idealny żel pod oczy... Tak, mogę tak powiedzieć, ponieważ w końcu znalazłam idealny produkt pod oczy, który cudownie nawilża tę strefę, delikatnie napina skórę, a dodatkowo bezbłędnie sprawdza się pod makijażem. Jest to jedyny produkt nawilżający pod oczy, który nie powoduje zbierania się korektora/podkładu. Żel to już trzeci produkt z tej marki, który bardzo przypadł mi do gustu. Super Youth Eye Gel jest w 100% naturalny i aż 75% składników pochodzi z upraw organicznych. Ze względu na obecność peptydów w składzie, kosmetyk ma również działanie anti-aging. Żel kupiłam na Amazon i kosztował ok. £14.
Bardzo serdecznie go Wam polecam, a pełną recenzję zrobię po całkowitym zużyciu produktu przy okazji projektu denko.

Jestem bardzo ciekawa co Was zachwyciło w ubiegłym miesiącu. Bardzo chętnie poczytam o tym w komentarzach. Mam nadzieję, że podobały Wam się moje inspiracje, jeżeli znacie te miejsca/produkty, to proszę napiszcie co o nich sądzicie. 

Bardzo dziękuję, że zaglądasz do mnie na bloga i już niedługo zapraszam do kolejnych postów.
Udanego września!