Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

Co warto wiedzieć przed wyjazdem do USA #2 - ZWIEDZANIE, AMERICAN ENGLISH, SAMOCHÓD, JEDZENIE - #littlegreeneyedwusa


Witajcie,

Dzisiaj zapraszam Was na kolejny post z serii "Wakacje w USA". Jeżeli nie widzieliście poprzedniego, to zapraszam Was tutaj:

Co warto wiedzieć przed wyjazdem do USA - WIZA, JET LAG, PODATKI, ZAKUPY


1) ZWIEDZANIE

NOWY JORK


W tym poście oprócz opisywania po krótce ciekawych miejsc, które warto zobaczyć w Nowym Jorku, chcę Wam zasugerować jak zrobić to w korzystnej cenie.

New York Pass - koniecznie zainteresujcie się tą kartą, jeżeli planujecie intensywne zwiedzanie miasta. Pomoże Wam zaoszczędzić dużo pieniędzy.

Informacje na jej temat znajdziecie tutaj:

https://www.newyorkpass.com/En/?aid=12&gclid=CjwKEAjwzJexBRCa_pGo8IK0ilASJABfGldbA21oI-78mOzv0N12-gN-4G8cYxwZ-k3T0chLuBVPNRoCWk3w_wcB

Adresy Visitor Centres - link. Tutaj też znajdziecie niezbędne informacje o atrakcjach.

Miejsca, które warto zwiedzić:

- Empire State Building - BARDZO POLECAM! kultowe i magiczne miejsce! Najlepszy czas na wejście na dach budynku, to ok. 1-1,5 godziny przed planowanym zachodem słońca





- Skyride - zaraz przy Empire State Building - kompletnie nie rozumiem, jak ludzie mogą za to płacić $40?! (my mieliśmy darmowe wejście) Naszym zdaniem szkoda czasu na tę atrakcję!

- Statua Wolności i wyspa Ellis (wyspa imigrantów) - koniecznie musicie tam popłynąć. My nie weszliśmy na Statuę Wolności, jedynie obeszliśmy ją do okoła, ale jeżeli Was interesuje wejście do środka
, musicie zarezerwować wejście i kupić bilet około trzy miesiące wcześniej.





- MoMA - The Museum of Modern Art - muzeum sztuki współczesnej - bardzo, bardzo Wam polecam! Ciekawe ekspozycje. Moim zdaniem konieczne miejsce do odwiedzenia





- Guggenheim Museum - akurat podczas naszego pobytu
 była zmiana ekspozycji i część muzeum zamknięto, ale widziałam z ukrycia, że nowa ekspozycja będzie ciekawa. Jeżeli interesujecie się sztuką i lubicie architekturę, to warto się tam wybrać.



- Metropolitan Museum - ogromny zbiór sztuki i zabytków. Jeżeli chcecie obejrzeć wszystko dokładnie, to zarezerwujcie sobie dwa tygodnie ;) jest większe niż British Museum, także zaopatrzcie się w dobre obuwie! 




- Top of The Rock - Rockefeller Center - nie zachwycił mnie jak Empire State Building, ale jeżeli macie ochotę na kolejny widok z wieżowca, to warto.





- Memorial 9/11 - pomnik pamięci po ataku na bliźniacze wieże World Trade Center - bardzo przejmujące miejsce. Możecie się również udać do muzeum przy memoriale, ale ja w nim nie byłam (link)






- Central Park - cudowne miejsce na Manhattanie. Jeżeli macie dosyć miejskiego zgiełku, które nigdy nie śpi, to tam znajdziecie spokój. Warto przespacerować się po parku i odwiedzić jego wszystkie części, ponieważ znajdują się tu różne aranżacje przestrzeni. 





Znaleźliśmy również polski pomnik Władysława Jagiełło, który przyleciał do USA w 1939 roku na światową wystawę EXPO.



- 5th Avenue - kultowe miejsce na zakupy. Zdecydowanie polecam sklepy Michael Kors i Kate Spade. Szukajcie marek typowo amerykańskich/nowojorskich, ponieważ ich ceny są znacznie niższe w USA, niż w Europie.



- Lot helikopterem nad Manhattanem - według mnie warto! Jest to atrakcja, która trwa od 10 - 20 min, ale jest niesamowitym przeżyciem! (Bilety do nabycia w punkcie turystycznym)




- Brooklyn Bridge


- Washington - jednodniowa wycieczka do Waszyngtonu, którą możecie kupić w biurze turystycznym



- wodospad Niagara - dwudniowa wycieczka nad wodospad Niagara, którą możecie kupić w biurze turystycznym (nie wykupiliśmy jej z powodu braku czasu)

- autobus do Woodbury Common Premium Outlet - transport do "wioski z outletami", bilety możecie kupić w biurze turystycznym. Nie zachwyciło mnie to miejsce, jeżeli znacie brytyjskie Bicester Village (pisałam o tym tutaj - link), to jest to ten sam typ outletów, tylko w większej skali. Niestety ceny nie były zadowalające, ponieważ spodziewałam się większych obniżek. Dostaniecie tam typowo "outletowe" produkty wypuszczone przez dane marki, które według mnie znacznie różnią się od tych klasycznych sklepowych. Niektóre rzeczy dostaniecie w dobrych cenach, ja kupiłam dwie pary balerin Tory Burch, z których jestem bardzo zadowolona. 





Ale jeżeli nie macie zamiaru zrobić gigantycznych zakupów, to nie wydaje mi się, że opłaca się płacić tak dużo za dojazd ($42 od osoby) do tej wioski outletowej. Nie pojechałabym tam ponownie.

- musicale - niestety nam nie udało się pójść, ale następnym razem musimy się na któryś wybrać, ponieważ oferta jest ogromna (dużo tytułów pokrywa się z londyńskimi)

LOS ANGELES

- Universal Studio - zdecydowanie polecam Wam się tam wybrać, ale nie na zorganizowaną wycieczkę, a samemu, np. wypożyczonym samochodem. Warto tam pojechać w tygodniu (wykluczając piątek), ponieważ jest do dosyć oblegane miejsce i możecie spędzić godziny w kolejkach do atrakcji.



- Hollywood 





- Plaża Venice - najpiękniejsza plaża na jakiej byłam w Los Angeles. Tutaj nagrywano "Słoneczny Patrol"





2) AMERICAN ENGLISH




Jeżeli sądzicie, że mieszkając w Wielkiej Brytanii i opanowując język British English dogadacie się bez problemów z Amerykaninem, to jesteście w wielkim błędzie.
Oczywiście język brytyjski jest bardzo podobny do amerykańskiego, ale oprócz innego akcentu, który będzie dla Was na początku bardzo dziwny (śmieszny), pojawiają się drobne różnice w słownictwie.

Znalazłam dla Was dwie strony, które świetnie opisują te różnice:

https://www.verbling.com/articles/5-biggest-differences-between-speaking-british-english-and-american-english/

http://resources.woodlands-junior.kent.sch.uk/customs/questions/americanbritish.html

Sama przez prawie cały pobyt w Nowym Jorku (tydzień) nie wiedziałam o tym, że nie należy mówić TOILET, lecz RESTROOM. A dodatkowo nie miałam pojęcia, że używanie brytyjskiej wersji może być dla kogoś niezrozumiałe, a nawet wulgarne :)


3) PRAWO JAZDY I WYPOŻYCZENIE SAMOCHODU





W Stanach wszyscy posiadają samochody, nie jest więc w tym nic dziwnego, że turyści je wypożyczają. Dodatkowo nie wiele to kosztuje i bardzo często możecie sobie pozwolić na naprawdę, mówiąc kolokwialnie, "wypasioną furę".

My zdecydowaliśmy się na wypożyczenie samochodu w National Car Rental. Jeżeli poszukujecie konkretnego modelu, to najlepiej zarezerwować go wcześniej, aby mieć pewność, że będzie dostępny w wybranym dniu. Z lotniska w LA jest bezpośredni transport do wypożyczalni samochodów, także bardzo szybko możecie tam dotrzeć specjalnym autobusem.

Samochody najcześciej posiadają automatyczną skrzynię biegów, więc jeżeli takiej nie używaliście, to poproście kogoś z obsługi, aby Wam wyjaśnił. Automatyczna skrzynia biegów jest bardzo intuicyjna i prosta w użytkowaniu, więc nie potrzebujecie doświadczenia, aby móc jeździć samochodem w nią wyposażonym.

Prawo jazdy wyrobione w Unii Europejskiej (my posiadamy brytyjskie) upoważnia do wypożyczenia samochodu i prowadzenie pojazdów po amerykańskich drogach. My w razie czego zabraliśmy ze sobą dodatkowy dokument, który jest wysyłany w Wielkiej Brytanii wraz z prawem jazdy, ale nie był on nam potrzebny. Zawsze jednak można skontaktować się z wypożyczalnią i zapytać się czy dane prawo jazdy jest akceptowane.

Jeżeli potrzebujecie dodatkowe wyposażenie, takie jak fotelik dla dziecka, lub GPS, możecie to wypożyczyć za dodatkową opłatą.

Jeżeli Wasza plaża jest daleko od hotelu lub chcecie zwiedzić okolicę, warto zainteresować się wypożyczeniem samochodu, zwłaszcza, że skala miasta i odległości między miastami, znacznie różnią się od europejskich standardów.

4) JEDZENIE


Niestety jeżeli chodzi o jedzenie, to nie mam dla Was dobrej wiadomości. Jedzenie jest bardzo przetworzone, a do większości produktów jest dodawany syrop kukurydziany, który jest podstawowym słodzikiem w USA. Moja sugestia - unikajcie amerykańskich słodyczy.

O szkodliwości syropu kukurydzianego i innych syropów glukozowo-fruktozowych przeczytacie w wielu miejscach w sieci. Zostały przeprowadzane badania, które potwierdziły że stosowanie tego dodatku jest najczęstszą przyczyną otyłości, ponieważ blokuje on działanie hormonu, który odpowiada za sytość i przez to jesteśmy w stanie zjeść więcej, niż potrzebujemy.



Jeżeli chodzi o jedzenie potraw "na mieście" to unikajcie klasycznych fastfoodów. Szukajcie restauracji, które mają lepszą renomę, tam też jedzenie będzie lepsze gatunkowo.






W Nowym Jorku mogę Wam serdecznie polecić restaurację wegańską - Angelika's Kitchen - link



Oraz miejsce z przepysznymi lodami wegańskimi - Van Leeuwen - link

O tych miejscach wspominała Agnieszka (nissiax83) w swoich filmach na YouTube.







Jeżeli macie ochotę na drinki w pięknym otoczeniu - panorama Nowego Jorku z 44 piętra, to zachęcam Was do udania się do The Skylark - link. Bardzo miła obsługa serwuje pięknie przyrządzone przystawki, koktajle i drinki. A gdy znudzi Wam się patrzenie na miasto (chociaż pewnie nigdy Wam się nie znudzi), to możecie zagrać w bilard z widokiem na Empire State Building.
Pamiętajcie, aby zarezerwować wcześniej stolik! (około dwa tygodnie przed)



W Los Angeles nad oceanem zaraz przy plaży Venice, z czystym sumieniem mogę Wam polecić najlepszego burgera jakiego kiedykolwiek jadłam. Nie jestem wielką fanką tego typu jedzenia, ale czasem można sobie pozwolić na chwilę zapomnienia. Polecam Wam restaurację Lary's (link), która została założona przez kalifornijskiego artystę minimalistę. Oprócz tego, że wnętrze restauracji bardzo odpowiadało moim oczekiwaniom, to burgery, które są tam serwowane, przeszły wszelkie moje oczekiwania. 


Jeżeli tylko będziecie w tych okolicach Los Angeles, to koniecznie tam zajrzyjcie.

Mimo że plaża Venice była przepiękna, to postanowiliśmy sprawdzić również inne miejsca do plażowania, które są polecane. Udaliśmy się na plażę Malibu.
Niestety rozczarowała wielkością i poziomem zanieczyszczenia, ale dzięki temu trafiliśmy na bardzo ciekawą restaurację na molo w Malibu - Malibu Farm - link. Jedzenie, które było tam serwowane jest organiczne. Zdecydowanie koktajle owocowe, soki świeżo-wyciskane skradły nasze serca. Wszystkie potrawy były pięknie serwowane i smakowały wyśmienicie. Ceny nie były zbyt niskie, ale mieliśmy pewność, że potrawy były wykonane z produktów z farm ekologicznych.
Dodatkowym plusem tej restauracji był wystrój. Przepiękny minimalistyczny charakter, widać było wpływ nadoceanicznych trendów - parasole, drewniane stoły, poduszki w pastelowych i granatowych odcieniach, dużo bieli, szarości i granatu. Wszystko wyglądało bardzo schludnie i elegancko, a tym samym dawało poczucie spokoju i wyciszenia. Jeżeli pobędziecie trochę w Stanach, a w szczególności w Kalifornii, to zrozumiecie, że nie wszystkie miejsca są tam projektowane z taką konsekwencją i nie wszędzie jest tak przyjemnie i schludnie. Mam wrażenie, że Amerykanie nie zwracają uwagi na takie szczegóły.
Także serdecznie polecam Wam restauracje na molo w Malibu.




Mam nadzieję, że moje posty o podsumowaniu wyjazdu do USA przypadły Wam do gustu i były dla Was przydatne. Jeżeli tak, to dajcie mi proszę znać w kometarzach. Zachęcam Was również do podania ciekawych miejsc, które Wy zwiedziliście w Stanach, być może przyda się to komuś w planowaniu wakacji. Wszelkie informacje będą przydatne także dla mnie, ponieważ już teraz wiem, że nie jest to ostatnia podróż do tej części świata!

Zapraszam Was również do śledzenia moich profilów na Facebook i Instaramie, na których jestem codziennie:
Facebook - link
Instagram - @littlegreeneyed

Już niedługo pojawi się post z projektem denko z produktami, które wykończyłam podczas urlopu! Sprawdzajcie bloga na bieżąco. Zachęcam Was również do subskrybowania, korzystając z opcji po prawej stronie ekranu (wersja na komputer) - dołączając do obserwatorów mojego bloga :) Dzięki temu nie ominie Was żaden ciekawy temat.

Pozdrawiam Was serdecznie!




niedziela, 25 października 2015

Co warto wiedzieć przed wyjazdem do USA #1 - WIZA, JET LAG, PODATKI,NAPIWKI - #littlegreeneyedwusa

Jasper Johns - Flag. MoMA - New York, USA
Witajcie!

Dzisiaj przygotowałam dla Was pierwszy z kilku postów, które chciałabym poświęcić tematyce wyjazdu do USA.
Mam zamiar przygotować podsumowanie wyjazdu w zdjęciach, jak również projekt denko z produktami, które wykończyłam podczas wakacji. W skrócie opowiem o tym jak przygotować się do zakupów w USA. 

Ale przejdźmy już do rad/ciekawostek, o których chciałam Wam opowiedzieć:

1) WIZA TURYSTYCZNA




Jeżeli posiadacie jedynie polskie obywatelstwo, bądź inne, które nie uprawnia do swobodnego wjazdu na teren USA, to nie zapomnijcie odpowiednio wcześniej złożyć podania o wizę.
Dobrze by było, aby wizę załatwić przed zabookowaniem lotu i hotelu, ponieważ może się tak zdarzyć, że niestety nie otrzymacie możliwości przyjazdu do USA.
My złożyliśmy wniosek przez internet około pół roku przed wyjazdem i robiliśmy to w Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie mieszkamy. Na spotkanie z konsulem czekaliśmy trzy tygodnie. W Londynie cały proces przebiega szybko i sprawnie:

- złożenie wniosku przez internet - wypełnienie formularza trwa około pół godziny. Musicie być przygotowani na wpisanie swoich danych osobowych oraz paszportowych. Zostaniecie zapytani o miejsce pracy (mile widziana jest praca "na stałe" lub status studenta - chodzi o to, aby wykazać, że nie macie zamiaru zostać nielegalnie w USA, ponieważ macie powód, aby wrócić do swojego kraju). Będzie również kilka pytań o to czy jesteście terrorystami lub czy braliście udział w ludobójstwie, również pada pytanie o to czy macie przeszłość kryminalną. Bądźcie przygotowani, że wszystkie Wasze dane będą zweryfikowane, także w formularzu należy podać prawdę. 

Ogólne informacje o wizach:


Link do formularza na wizę turystyczną w Wielkiej Brytanii - Londyn



- po złożeniu wniosku należy uiścić opłatę, która wynosi $160.
Niestety w przypadku odrzucenia Waszej aplikacji o wizę, ta kwota nie jest zwracana, także musicie liczyć się ze stratą tych pieniędzy, jeśli nie otrzymacie wizy. Warto zatem zastanowić się wcześniej, czy spełniacie wszystkie warunki.

- spotkanie z konsulem. W Londynie na spotkanie czeka się ok. 3 tygodnie. Dostajecie termin z datą i godziną, należy zjawić się na czas, ponieważ może przepaść Wasza aplikacja. Cały proces trwa ok. 3 godziny i rozmowa z Konsulem zajmuje do. 10 min na osobę i odbywa się przy "okienku". W Londynie rozmowa jest w języku angielskim i z tego co pamiętam, nie było możliwości poproszenia o polskiego tłumacza. Jeżeli o wizę stara się małżeństwo, lub cała rodzina, to wszyscy razem możecie być przy tej rozmowie. Nie musicie się niczym denerwować, ponieważ osoba rozmawiająca z Wami jest bardzo miła i chodzi tylko o to, aby zweryfikować Wasze informacje. Już przy tej rozmowie powinniście otrzymać odpowiedź, czy otrzymaliście wizę.
Wtedy też zostaje zabrany Wam paszport w celu wyrobienia wizy.

- odbiór paszportu, jest możliwy po około tygodniu. W Londynie można wybrać przesyłkę do domu i wtedy trzeba zapłacić określoną sumę, ale również jest możliwość odbioru w określonych punktach. Polecam tę opcję, ponieważ jest ona darmowa.


2) HOTEL, LOT I JAK PORADZIĆ SOBIE Z JET LAG

Gdy uzyskamy wizę, można zacząć szukać lotów i hoteli. Najlepiej zrobić to w tym samym czasie. 
Z pomocą przyjdą liczne wyszukiwarki hoteli i lotów, które sortują oferty według cen, dat i lokalizacji.
My korzystaliśmy z trivago.co.uk 
Również loty możecie wyszukać w ten sposób, my korzystaliśmy z aplikacji Skyscanner.

Mam jednak ważną informację dla Was, czasem dobrze konfrotować ceny bezpośrednio ze stroną przewoźnika, ponieważ mogą się one różnić. Dzięki porównaniu stron zawsze znajdziecie najbardziej korzystną dla Was ofertę.

Jeżeli chodzi o zakup lotu, warto się również zastanowić nad wyborem godziny lotu. Lecąc do Nowego Jorku w stosunku do czasu Londyńskiego mamy różnicę pięciu godzin. Wbrew pozorom ma to znaczenie, ponieważ nasza doba z 24 godzin przedłuża się do 29. My zdecydowaliśmy się na lot ok. 16:00. Dzięki temu po prawie ośmiu godzinach, gdy wylądowaliśmy w NYC tam była dopiero 19:00. Podczas lotu nie spaliśmy, była to nadal dobra pora, aby swobodnie dojechać do hotelu, który znajdował się na Manhattanie. Bierzcie również pod uwagę czas dojazdu z lotniska. Gdy dojechaliśmy do hotelu, rozpakowaliśmy się i poszliśmy spać. Byliśmy na tyle zmęczeni, że szybko usnęliśmy, a następnego dnia swobodnie mogliśmy zwiedzać miasto od wczesnych godzin porannych. Uniknęliśmy typowego jet lag. Oczywiście czasem odczuwaliśmy delikatne zmęczenie, ale po ok. trzech dniach wróciliśmy do normalności.

Na linię lotniczą wybraliśmy Virgin Atlantic (Nie jest to post sponsorowany - chociaż ze względu na ceny biletów, nie miałabym nic przeciwko temu ;-) ). W Nowym Jorku pod koniec pobytu zmieniliśmy w ostatniej chwili plan wakacji z Miami na Los Angeles (niestety okazało się, że na Florydzie pogoda będzie cały czas deszczowa, co nie spełniało naszych oczekiwań co do codziennego plażowania). Aby uniknąć lotów przesiadkowych w USA w drodze powrotnej, udało nam się przebookować bilet na lot z Los Angeles do Londynu. Koszt takiej operacji dla dwóch osób wyniósł ok £200. Nie jest to mało, ale jest jeszcze do przeżycia i dobrze wiedzieć, że w razie takiej potrzeby jest taka możliwość. Pamiętajcie jednak, aby jak naszybciej skontaktować się z Waszym przewoźnikiem, ponieważ warunki takiej zmiany są zależne od tego, jakiego przewoźnika wybraliście i ile czasu zostało do lotu. Tym razem nie mieliśmy możliwości dopasowania lotu i wylot był ustalony na 22:00. Co okazało się dobrym rozwiązaniem, ponieważ mogliśmy sobie pozwolić na sen w samolocie. Po około dziesięciu godzinach lotu, w Londynie wylądowaliśmy o 16:00. Biorąc pod uwagę, że nasza doba w drodze powrotnej skróciła się do 16-tu godzin, założyliśmy, że możemy pozwolić sobie maksymalnie na cztery godziny snu podczas podróży, aby ok. Godziny 23:00 móc zasnąć (na drugi dzień poszliśmy do pracy). Ten system całkiem dobrze zadziałał. Mój mąż bardzo dobrze zniósł zmianę stref. Mnie lekki jet lag złapał (o dziwo) dopiero po dwóch dniach. Dwie noce miałam problem z zaśnięciem i budziłam się co godzinę, ale na szczęście było to w trakcie weekendu i potem już wszystko wróciło do normy.

3) KARTA PŁATNICZA



W Stanach większość ludzi posiada karty kredytowe. W większości miejsc można płacić przy pomocy tych kart. Jako, że nie posiadam karty kredytowej, a nie chciałam korzystać z karty mojego obecnego banku (ze względu na dodatkowe koszty operacyjne), zdecydowaliśmy się na kartę przedpłaconą Caxton Fx. Została nam ona polecona przez znajomego, który bardzo często podróżuje. 
Jak to działa? Zakładacie konto i składacie dyspozycje na kartę, która w ciagu ok. dwóch tygodni przychodzi do Was pocztą. Możecie wybrać typ waluty, którą doładowujecie konto. Obsługa karty jest bardzo prosta, ponieważ oprócz doładowywania przez stronę internetową, możecie zrobić to poprzez aplikację, którą ściągnięcie na swój telefon lub tablet. 
Przy płatności wpisujecie PIN lub składacie podpis. Pamiętajcie, aby złożyć podpis na rachunku, ponieważ bez tego transakcja może zostać odrzucona.
Koniecznie zaopatrzcie się w dodatkową gotówkę, ponieważ na miejscu okazało się, że niektóre  kasy fiskalne nie przyjmują innych kart niż kredytowe i będziecie wtedy musieli zapłacić gotówką. Taką sytuację miałam miedzy innymi w Michael Kors w NY na 5th Avenue, w automatach doładowujących katę przejazdową metrem oraz w niektórych restauracjach w NY i LA. Nigdy nie mieliśmy problemu z wybraniem pieniędzy z bankomatu. Piszę o tym ponieważ, uważam, że jest to bardzo istotne.

4) TAX - podatek, czyli ukryty koszt, którego nie zobaczysz na metce.



W Stanach ceny, które widzimy na metkach nie są całkowitą kwotą, która zapłacimy, ponieważ nie ma tam doliczonego podatku. Wysokość podatku zależy od stanu w jakim się znajdujemy, jest to od 4% na Hawajach do 8,75% w Kalifornii. Jest to bardzo irytujące, ponieważ za każdym razem musimy szybko wykalkulować, jaką kwotę w rzeczywistości zapłacimy. Ale warto wiedzieć, że Alaska, Delaware, Montana, New Hampshire i Oregon mają status "raju podatkowego", więc pomyślcie o zakupach w tym miejscu ;-)

6) TIPS - NAPIWKI

Napiwki, to kolejne ciekawe zjawisko w USA. Nazywam to zjawiskiem, bo praktycznie wszędzie możecie zostać poproszeni o "TIPS". Jest to jednak bardzo nachalne, do tego stopnia, że na rachunku w restauracji pod koniec macie wyszczególnione progi procentowe wraz z wyliczeniem napiwku jaki możecie zapłacić w wysokości 18%, 20% i 22%. Dla mnie napiwek ma znaczenie dobrowolnej kwoty jaką mogłabym chcieć zapłacić osobie za zadowalające dla mnie wykonanie usługi. W Europie zazwyczaj płacimy napiwek w restauracji i umownie wynosi on od 10% do 20%.
W USA napiwek występuje na porządku dziennym i każdy daje napiwki oraz je dostaje w różnych sytuacjach. Ja to nazywam dodatkowym ukrytym kosztem. W restauracji kelner ma prawo odmówić obsługi jeśli nie otrzymał od Ciebie napiwku. Dodatkowo jak go nie zapłacisz, to będzie domagał się wyjaśnienia, co zrobił nie tak. W godzinach wieczornych w niektórych miejscach napiwki są doliczane automatycznie do rachunku. Warto też wiedzieć, że gdy płacicie kartą debetową/kredytową, na kwitku, który dostaniecie do podpisania, jest rubryka do wpisania wysokości napiwku. Można tam dopisać kwotę, która zostanie dodatkowo pobrana z waszego konta, ale gdy opłaciliśmy napiwek pieniędzmi, lepiej tę rubrykę przekreślić, alby nikt nie dopisał wam dodatkowej kwoty.
Przykładowa wizyta w restauracji: koszt potraw z menu - $65, podatek w wysokości 8,75% - $5,69 oraz napiwek w wysokości 18% - $12,72. Tym samym nasza kwota początkowa z $65 zwiększa się do $83,40.
W wielu miejscach zobaczycie również specjalne pojemniki z napisem "TIPS". Najdziwniejsza sytuacja, w której poproszono (tak poproszono!) mnie o napiwek, to gdy po zorganizowanej wycieczce z biura turystycznego, pani przewodnik oznajmiła, że zazwyczaj ludzie płacą ok. $5 na każdego obsługującego wycieczkę (a było to sześć osób) od osoby i dodała, że jest to dobra kwota, ponieważ zwykle napiwki są wysokości 18%! Czyli w rzeczywistości oprócz ceny wycieczki, każdy uczestnik powinien zapłacić dodatkowe $30, które były kwotami nieopodatkowanymi. Byłam również świadkiem sytuacji podczas innej wycieczki z zorganizowanym kierowcą busa, który rzucił przy wyjściu do dwójki osób "a może jakiś napiwek dla kierowcy?". Speszeni zaczęli nerwowo grzebać w portfelach i wrzucili ok. $5, być może nie mieli więcej, a kierowca na to odparł ze złością "dobrze dziękuję, nie musicie już szukać, bo te drobniaki i tak nie odmienią mojego życia". Wielokrotnie widziałam widoczne i specjalnie wyeksponowane niezadowolenie ze strony osób, które dostały za mały napiwek.
Kompletnie nie rozumiem takiego zachowania. Być może niektórzy dorabiają sobie napiwkami, ale uważam że taka kwota powinna być dobrowolna i nikt nie ma prawa wymuszać od nas płacenia jej. A co Wy uważacie na ten temat?


W kolejnym poście chciałabym poruszyć temat zwiedzania Nowego Yorku, jedzenia i języka "amerykańskiego". Serdecznie zapraszam do obserwowania mojego bloga, możecie to zrobić klikając na przycisk po prawej stronie "dołącz do tej witryny".
Znajdziecie mnie również na Facebook i Instagram!

Pozdrawiam Was serdecznie!