Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOSMETYKI HANDMADE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOSMETYKI HANDMADE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 czerwca 2015

Zakupy z Polski - maj 2015


Dzisiaj chciałam pokazać Wam zakupy, które zrobiłam w Polsce podczas mojego ostatniego pobytu. W temacie widnieje napis "maj", a my mamy już prawie połowę czerwca, ale na usprawiedliwienie mam fakt, że część z tych zakupów dojechała do mnie niedawno, a dodatkowo w kolejce czekały kolejne posty, które mam nadzieję, że również chętnie przeczytaliście. 

Do paczki trafiły same perełki, na które miałam chrapkę już od dawna.
Jeszcze nie próbowałam tych kosmetyków, ponieważ czekałam, aż przygotuję dla Was post. Oczywiście niektóre będę mogła zacząć używać od razu, ale niektóre będą musiały zaczekać na swoją kolej. Już niedługo spodziewajcie się nowych recenzji.


Zupełną nowością dla mnie są produkty marki Sylveco, o których słyszałam już tak wiele, ale ze względu na to że mieszkam w Londynie, nie mam do nich dostępu na co dzień. Jestem szczęśliwa, że w końcu trafiły do mnie. I teraz również ja będę mogła opowiedzieć Wam coś na ich temat.
Ceny są moim zdaniem przystępne, tj porównuję do cen kosmetyków bardziej naturalnych, z którymi spotykam się w UK.
Część produktów z Sylveco zamówiłam na stronie MintiShop, a cześć zakupiłam stacjonarnie w drogerii Natura.

Zdecydowałam się na:

- oczyszczający peeling do twarzy (prawdopodobnie trafi w ręce mojego męża, ponieważ ja preferuję enzymatyczne, ale może też się skuszę go wypróbować)

- hibiskusowy tonik do twarzy - on naprawdę pachnie jak kompot i oczywiście wyczuwam również hibiskus!

- odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany

- balsam myjący do włosów z betuiną - używałam już próbkę tego kosmetyku i bardzo mnie zaciekawił. Włosy były dobrze nawilżone i miękkie, jestem ciekawa jak się sprawdzi przy stosowaniu długoterminowym.

- odżywcza pomadka z peelingiem - aktualnie używam balsam Nuxe, więc ta pomadka prawdopodobnie poczeka chwilę na swoją kolej.

- rumiankowy żel do twarzy - z 2% kwasem salicylowym - pachnie bardzo intensywnie rumiankiem - jak herbata rumiankowa 

- tymiankowy żel do twarzy - z kwasem jabłkowym - kiedyś używałam toniku, który sama sobie zrobiłam z hydrolatem z róży i ekstraktem z jabłka. Bardzo dobrze działał na moja cerę, więc liczę na to, że ten produkt również się sprawdzi. Dodatkowo uwielbiam zapach świeżego tymianku!!! Jest to jedna z moich ulubionych przypraw, a ten żel ma zapach bardzo naturalny.

- lekki krem brzozowy - był to ostatni kosmetyk, który trafił do mojego koszyka. Nie byłam pewna czy jest dostosowany do mojego typu skóry, ale na opakowaniu doczytałam, że powinien się sprawdzić. Myślę, że będzie to kolejny krem na dzień, który mam zamiar testować, jak tylko skończę moją obecną próbkę kremu z Nuxe (która jest bardzo wydajna). Mam też zamiar wypróbować go na noc, ale zmieszam go z olejem z dzikiej róży. Jak tylko zacznę go stosować, dam znać na instagram (@littlegreeneyed)


Kolejnym zbiorem kosmetyków jest firma Organique. Niestety ostatnio nie miałam z nią najlepszego doświadczenia. Na promocji ze zniżkami z jednym z polskich magazynów dla 
kobiet, dostałam zniżkę na kosmetyki Organique. Poprosiłam mamę, żeby zrobiła mi zakupy podczas promocyjnego weekendu. Wtedy też po raz kolejny zakupiłam peeling enzymatyczny. Na szczęście udało mi się go zwrócić i na pewno nie mam już zamiaru nakładać go na moją twarz.
Ale teraz trafiły do mnie inne kosmetyki tej marki: 

- Natural crystal deodorant - po raz kolejny dla mnie i męża

- Energizing Hair Shampoo - kupiłam kolejne opakowanie, jest w porządku, ale wielkiego szału nie robi, stosuję go na zmianę z innymi szamponami.

- 100% Sesame Oil - mama dostała go jako gratis, albo za drobną dodatkową dopłatą, ponieważ zrobiła większe zakupy.

- Anti-Age Hair Mask - jestem bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ czytałam wiele dobrego na jego temat.

Widzę, że tym razem mam sporo produktów do pielęgnacji włosów. 


Po raz kolejny zakupiłam odżywkę do rzęs marki Eveline, która sprawia, że każda maskara nałożona na nią (używam jako primer) wygląda rewelacyjnie.

Zakupiłam również kolejne opakowanie połówek rzęs Ardell, które będzie moim zapasowym. Bardzo lubię ten model, bo wygląda znacznie bardziej naturalnie niż cały pasek rzęs i tworzy piękne "kocie oko".

Jako nowość trafiła do mnie odżywka do paznokci Golden Rose Black Diamond, która podobno bardzo dobrze wzmacnia paznokcie. Jej atutem jest to, że nie ma w składzie formaldehydu. Przetestuję i dam Wam znać.


Oczywiście, tak jak wcześniej wspominałam, po raz kolejny zakupiłam Bielenda Super Power Mezo Serum (recenzja - link) 



Dla męża mam kolejne opakowanie Orientana - Ajurwedyjski szampon do włosów, który ma działanie przeciwłupieżowe.


Dodatkiem do gazety Avanti w maju był krem Bandi 35+ Enegertyzujący Krem nocny - jestem bardzo ciekawa tej marki, ponieważ nigdy nie miałam żadnego kosmetyku z tej firmy. Jest przeznaczany dla starszej skóry, myślę że ma w sobie działanie typowe anti-age, co mnie odpowiada. Nie przejmuję się przedziałami wiekowymi na opakowaniach. Lepiej zapobiegać niż leczyć. 


Zrobiłam mini zamówienie z mydlarni Tuli i kupiłam balsamy w kostce dla siebie i mam. Jest to idealny produkt do pielęgnacji suchych stóp i dłoni. Pięknie regeneruje i natłuszcza skórę. Wspominałam o nim już wielokrotnie. Tym razem otrzymałam jako gratis naturalne perfumy różane. Zobaczymy, zobaczymy...


Na stronie MintiShop.pl, oprócz produktów z Sylveco, zainteresowałam się marką Purite.
Są to ręcznie robione kosmetyki i postanowiłam kupić masło do ciała o zapachu mandarynki i grapefruita. Jest to bardzo gęsty produkt, przypominający konsystencją masło avocado. Pod wpływem ciepła rozpuszcza się. Generalnie konsystencja jest trudna do nabrania na dłoń, ale spróbuje coś z tym zrobić. Kolor kosmetyku jest pomarańczowy. Myślę ze nada się na bardzo suche miejsca i być może będę go stosowała na nogi, bo produkt nadaje bardzo ładny kolor. Zapach jest w porządku, chociaż trochę mdły, ale skład jest bardzo dobry.
Wybrałam również mydło z płatkami owsianymi. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi pod prysznicem w połączeniu z rękawicą do masażu.
Kupiłam również bombę do kąpieli z Bomb Cosmetics. Jest to już druga moja bomba z tej firmy. Z poprzedniej byłam bardzo zadowolona, tym razem jest to musująca kula do kąpieli owocowy deser. Zobaczy jak się sprawdzi.

Kupiłam również dwie kredki Zoeva:


Zoeva Glance


Zoeva - Nude Reflection

Oraz dwa pędzle Zoeva

- ZOEVA 107 Powder Polish Pędzel do pudru (który mam zamiar stosować do nakładania podkładu mineralnego)




- ZOEVA 310 Spot Liner pędzle na linię rzęs (bardzo precyzyjny)






Udało mi się jeszcze zamówić dwa kosmetyki z firmy Fresh&Naturals. Napisałam "udało", ponieważ od początku maja marka rozwiązała swoją działalność. Już kiedyś miałam produkty tej firmy i byłam z nich bardzo zadowolona, tym bardziej wielka szkoda, że już nie będzie możliwości kupienia tych kosmetyków. 
Zamówiłam peeling malinowy (który już miałam) oraz aksamitne masło do ciała malinowe, którego jestem bardzo ciekawa.


W Aptece interenowej kupiłam:

- płyny do higieny intymnej Lactacyd - wersja ultra delikatna (bez SLS)


- olejek Nuxe i jako gratis otrzymałam świecę, która przepięknie pachnie...


- Vichy Capital Soleil SPF 50+ - krem z wysokim filtrem do ciała
- Vichy Ideal Soleil SPF 50 - dry touch - krem z wysokim filtrem do twarzy. Suche wykończenie.
- NUXE Refreshing After-Sun Lotion - krem po opalaniu



Czyli jestem już gotowa na wakacje!

Oczywiście nie mogło się obejść bez zakupów na strefie bezcłowej na lotnisku Stansted.
Gorąco polecam Wam tę strefę bezcłową, ponieważ jest duży wybór produktów w bardzo korzystnych cenach. Tym razem kupiłam dwa kosmetyki Chanel. 



Planowałam znaleźć zamiennik pomadki Love Affair z Lili Lolo i wybór padł na szminkę o nowej formule Rouge Coco. Oczarował mnie kolor Adrienne. Piękny odcień nude, który pasuje do każdego makijażu. Jest to jaśniejszy odcień niż moja ukochana pomadka Mademoiselle.



Przeglądając asortyment stoiska Chanel w oko wpadło mi jeszcze jedno cudeńko, a mianowicie cień w kremie Illusion D'Ombre o kolorze 82 Emerveille. Przepiękny odcień różowego jasnego złota! Jest to cień z delikatnymi migoczącymi drobinkami. W sam raz gdy nie chcecie poświęcić dużo czasu na swój makijaż, a mimo to chcecie wyglądać wyjątkowo.

W Polsce upolowałam jeszcze kilka perełek podczas targów kwiatowych w zamku Książ. 




Natrafiłam na stoisko Ceramiki Bolesławieckiej i w oko wpadły mi dwa kubki.
Uważam, że są przepiękne i przypominają mi o Polsce za każdym razem, gdy pijemy z nich herbatę.




Zwróciłam uwagę na stoisko z wyrobami handmade. Pani pokazała mi między innymi swoje ręcznie malowane jedwabne chusty i wiedziałam, że będę musiała z jedną wrócić do domu. 
Wybrałam kolorową chustę farbowaną metodą gniecioną i moczoną w farbie, w kolorach butelkowej zieleni, fioletu, różu i czerwieni. Dodatkowo bardzo ciekawym zabiegiem było
użycie złotej konturówki, która dodaje apaszce elegancji. Bardzo podoba mi się ta chusta i na pewno ożywi nie jedną stylizację.





Gdy zobaczyłam te ceramiczne maki, od razu wiedziałam, gdzie je umieszczę w naszym mieszkaniu. Mają bardzo prostą formę i nadają wiosenno-letniego klimatu we wnętrzu. Uważam że pięknie komponują się z monochromatyczną całością.


Kosmetyk, no tak... jak mogłabym obyć się bez zakupu naturalnego kosmetyku. Zatrzymałam się chwilkę przy stoisku z mydłami. I zakupiłam kolejne mydło z płatkami owsianymi. Jest to mydło wykonane w Marsylii i ujęło mnie swoim zapachem. Mam nadzieje, że równie dobrze nawilża i pielęgnuje skórę. Będę informowała Was na bieżąco. 

I dalszy ciąg zakupów z Polski. Trochę oszukane, bo lampę zakupiłam na stronie niemieckiej, ale nadal jest to ta sama marka. W końcu zdecydowałam się na lakiery hybrydowe i wszystkie związane z nimi produkty i akcesoria. Oczywiście moje klasyczne lakiery mam również zamiar używać, ale na razie przerzucam się na hybrydy. Chociażby ze względu na to, że nie mam i nie będę miała w najbliższym czasie możliwości malowania paznokci tak często jak zazwyczaj. Dodatkowo myślę już o wyjeździe wakacyjnym. No i bądźmy szczerzy... Chciałam wypróbować hybryd i spróbować swoich sił w tym rodzaju zdobienia 😉

Wybrałam wszystkie potrzebne akcesoria i produkty z firmy Semilac



Kolory, które postanowiłam wypróbować:




Po długich poszukiwaniach zdecydowałam się w końcu na lampę LED 9 Watt - Semilac
Przekonał mnie krótszy czas suszenia poszczególnych warstw który może trwać 10, 30 i 60s. Dodatkowo atutem tej lampy jest jej rozmiar. Jest na tyle mała, że nie muszę martwić się jej przechowywaniem. Zdecydowanie idealne rozwiązanie dla osób robiących hybrydy, tylko dla własnych potrzeb. Jeżeli jeszcze gdzieś ją dostaniecie, to polecam. Ja swoją upolowałam na niemieckiej stronie Semillac.



O małych zakupach akcesoriów i ubrań pisałam Wam już na instagram. Jestem gotowa na wakacje!!!



Zdecydowałam się również na zakup małego skórzanego czarnego plecaka - Jobis. Na pewno zobaczycie go nie raz w akcji.


W Empiku kupiłam dwie książki oraz Mascarę MaxFactor Masterpiece Transform - załapałam się na promocję w Rossmann -49%.

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was moimi zakupami z Polski, postaram się powoli wprowadzać poszczególne kosmetyki do mojej pielęgnacji, także spodziewajcie się recenzji za jakiś czas.
Może znacie te produkty i macie już jakieś zdanie na ich temat? Zapraszam do komentowania poniżej!

Pozdrawiam serdecznie!



Zachęcam do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Możecie to zrobić klikając po prawej stronie na przycisk "dołącz się do tej witryny". Dzięki temu będziecie mogli śledzić mojego bloga na bieżąco i będziecie informowani o pojawieniu się najnowszych postów. Gorąco zachęcam!

niedziela, 19 kwietnia 2015

HAUL - nowości kosmetyczne - kosmetyki naturalne - kwiecień 2015

Ostatnio wykończyłam lub przedawniło się sporo moich produktów naturalnych, które stosuję w pielęgnacji, dlatego postanowiłam zrobić małe zakupy.
Większość z kosmetyków zakupiłam na ebay, bo niestety nie mogłam znaleźć sklepów internetowych w UK z półproduktami naturalnymi. (Jeżeli macie namiary na taki, to proszę o informację w komentarzach).

Moja skóra ostatnio zachowuje się trochę inaczej, być może ze względu na moją obecną pielęgnację (pokażę ją Wam przy okazji pakowania kosmetyczki na krótki wyjazd do Polski, będzie to pod koniec tego miesiąca, lub na początku przyszłego) lub przez zmianę pory roku.
Moja skóra obecnie ma mniej niedoskonałości i nie przetłuszcza się już tak bardzo. (Odpukać w niemalowane...)
Postanowiłam wypróbować nowe produkty i postawiłam na mydło aleppo, kilka olejów, olejek eteryczny oraz wody kwiatowe. Na jednej z angielskich stron internetowych udało mi się również zakupić naturalny filtr oraz do mojej kosmetyczki trafiło kilka próbek naturalnych kosmetyków.
Jeżeli chcie zapoznać się z charakterystyką tych produktów oraz chcecie dowiedzieć się, dlaczego je wybrałam, zapraszam do dalszej lektury.

1) John Masters Skinacare - SPF 30 natural mineral sunscreen - naturalny filtr mineralny




Jak wiecie z moich poprzednich ulubieńców oraz z wpisu o rutynie pielęgnacyjnej, jestem bardzo zadowolona z filtra Vichy Capital Soleil SPF 30 o matowym wykończeniu. Spotkałam się niestety z wieloma opiniami, że stosowanie filtrów, owszem jest bardzo ważne, ale należy unikać filtrów chemicznych, ponieważ mogą podrażniać skórę i 
powodować raka (oczywiście nie wiadomo do końca ile w tym prawy), z drugiej strony nieużywanie filtrów też może powodować raka skóry. Nie wiem na ile jest to propaganda, bo w każdych tego typu informacjach jest trochę prawdy, ale również nieścisłości.
Używam filtów na co dzień, ponieważ jestem zwolenniczką złuszczania skóry przy użyciu delikatnych kwasów. Postanowiłam jednak zainteresować się bliżej filtrom mineralnym, które nie szkodzą skórze, ale niestety ich największym problem jest formuła - bieli skórę, zostawia nieprzyjemny film i skóra świeci się po nich bardziej. Mimo tych wszystkich minusów pragnę spróbować. Znalazłam filtr marki John Masters skincare, którego aktywne składniki to: 7,5% Titanum Dioxide (dwutlenek tytanu) oraz Zinc Oxide (tlenek cynku). Oprócz tego skład jest w porządku i ma w sobie sporo olejów i produktów pochodzących z upraw organicznych.




Nie używałam go jeszcze i czeka w kolejce, gdy skończę Vichy SPF 30 oraz Avene SPF 50. Jestem bardzo ciekawa czy będzie bielił skórę i czy nada się pod makijaż.
Jak tylko zcznę go stosować, to dam Wam znać. Jeżeli znacie ten produkt, t proszę wyraźcie opinie na jego temat w komentarzach na dole strony.

Zamówiłam go tutaj:
Link

Jest to strona, która sprzedaje kosmetyki naturalne i organiczne, więc dobrałam sobie jeszcze kilka próbek produktów, które już wcześniej chciałam wypróbować:


- Oskia London - Nutri-Active Day Cream
- Oskia London - Get up & Glow - serum
- Oskia London - Eye Wonder - serum pod oczy
- Pai - Geranium and Thistle Rebalancing Day Cream




Oraz próbka szminki:


- Vapour Organic Beauty - Siren Lipstick - Tempt 401








2) Mydło ALEPPO - 22%



O tym kosmetyku słyszałam już bardzo dużo, wiele osób poleca go do delikatnego oczyszczania problematycznej cery.
Mydło jest produkowane w jednym miejscu na ziemi i jest to miasteczko Aleppo w Syrii. Kosmetyk ten jest wykonywany wg. starych receptur oraz technik i jest poddawany procesowi suszenia przez ok. 9 miesięcy.





Jeżeli spojrzymy na mydło, to możemy zobaczyć odciski form, w których było wytwarzane.
W składzie takiego produktu mamy oliwę z oliwek, olej laurowy oraz sodium. W zależności od tego jaki typ cery posiadamy i jakich właściwości oczekujemy, wybieramy odpowiedni skład procentowy poszczególnych półproduktów.
Im więcej oleju laurowego, tym mydło posiada większe właściwości łagodzące i regenerujące.







Jeżeli w składzie jest więcej oliwy z oliwek, tym kosmetyk bardziej nawilża i odżywia.
Ja zdecydowałam się na mydło o składzie 22%, czyli:

70% oliwy z oliwek
22% oleju laurowego
8% sodium

(Zamówiłam mydło na ebay i byłam bardzo zaskoczona, gdy na opakowaniu znalazły się polskie opisy. Okazało się że zamówiłam je od polskiego sprzedawcy ;))

Mydło o takim składzie może być stosowane przez każdy rodzaj skóry. Można je używać do higieny ogólnej, czyli twarz, ciało i włosy.
Kosmetyk ten jest naturalny, bez dodatków barwników, sztucznych dodatków zapachowych, oleju palmowego oraz konserwantów.

Główne właściwości mydła Allepo:

- nawilża skórę
- działanie antyseptyczne
- działanie zabliźniające
- odnawia film hydrolipidowy
- hipoalergiczne
- 100% biodegradowalne
- bez dodatku substancji drażniących

Zdecydowałam się na zakup tego mydła, ponieważ chce używać je do mycia twarzy (przy użyciu szczoteczki Foreo Luna), być może również do mycia całego ciała.
Przy mojej cerze problematycznej, myślę że powinno się sprawdzić. Jak zacznę stosować ten kosmetyk, napewno dam Wam znać jak się spisuje.

A oto filmik, w którym bardzo dokładnie zostały opisane różne typy mydła Aleppo. Warto zastanowić się, które spełnia najbardziej Wasze potrzeby i wypróbować:




Pozstanowiłam również kupić kilka olejów i olejek eteryczny. Wszystkie produkty, które zakupiłam są organiczne i nie są rafinowane, jest to bardzo ważna kwestia, ponieważ tylko w takiej postaci zachowują najwięcej walorów, a przecież o najbardziej wydajny efekt nam chodzi.




3) Organiczny olej tamanu - organic tamanu oil

Ten olej nie jest nowością w mojej pielęgnacji, stosowałam go na twarz, lub na ranki, które chciałam szybko wygoić. Jest cudowny i wspominałam o nim na blogu już nie raz.
Zamówiłam duże opakowanie, ponieważ mój mąż stosuje go na swoją bliznę pooperacyjną. O efektach tej kuracji opowiem Wam za jakiś czas, ale na wstępie mogę powiedzieć, że blizna jest elastyczna, i miejscami pięknie się wygładza, także oboje z mężem jesteśmy pod ogromnym wrażeniem. Mąż nie stosuje innych kremów na blizny.
Obiecuję, że jeszcze o tym napiszę. Na razie po ok. dwóch miesiącach stosowania, widać pierwsze efekty.

4) Organiczny olej jojoba - organic jojoba oil

Poszukiwałam oleju, który miałby lekką komsystencję, wiem że brzmi to dziwnie olej i lekka konsystencja, ale dla skóry z tendencją do przetłuszczania się i na porę letnią, taki olej jest idealny. W trakcie mojego research'u natrafiłam na olej jojoba, który najbardziej kojarzył mi się z produktami do włosów.
Przyjrzałam się bliżej jego właściwościom i oto co znalazłam:

- olej o lekkiej konsystencji
- szybko się wchłania - nie pozostawia tłustego filmu
- odżywia
- nawilża
- zmiękcza skórę
- polecany dla tłustej cery
- wspomaga leczenie trądziku
- niekomedogenny (nie zapycha porów)
- reguluje wydzielanie sebum
- dobry do olejowania włosów - reguluje wydzielanie sebum przy tłustej skórze, nawilźa włosy i zwiększa ich objętość, łatwo się zmywa.
- przyspiesza gojenie ran i regenerację naskórka

Wszystkie te cechy bardzo mnie zaciekawiły i postanowiłam go zakupić do stosowania po powrocie do domu i po zmyciu makijażu. Zawsze miałam problem z tym co robić ze skórą, po zmyciu makijażu, chciałam używać takiego kosmetyku, który nie będzie wyczuwalny na skórze. Stosowałam go już przez ok. dwa tygodnie i jest super! Kompletnie nie zostawia tłustej warstwy, a skóra jest miła w dotyku. Myślę, że ten olej mógłby się sprawdzić również na dzień, np zamiast kremu. Stosowałam go, gdy szlam biegać, ponieważ po zmyciu makijaż, pod krem z filtrem chciałam jeszcze coś nałożyć. Bardzo dobrze się sprawdza i do tej pory mnie nie zapchał.
Myślę, że jest to jeden z uniwersalnych olejów, który powinien sprawdzić się od cery suchej/wrażliwej do tłustej trądzikowej. Polecam, go każdej osobie, która stosuje oleje.

5) Organiczny olej z nasion dzikiej róży - Rosa Mosqueta Oil / Rosehip Oil / Rosa Rubiginosa Oil / Rosa Canina Seed Oil

Przy poszukiwaniu kolejnego oleju silnie regenerującego, podobnego właściwościami do tamanu, natrafiłam na zadziwiające właściwości oleju z dzikiej róży.
W wielu przypadkach opisy wskazywały, że jest to cud-olej, więc postanowiłam wypróbować go na własnej skórze, dosłownie i w przenośni.

Oto informacje jakie zebrałam, na temat Rosehip Oil:

- lekki olej
- nietłusty
- szybko wchłania się w skórę
- używany od stuleci w Ameryce Południowej
- nawilża
- odżwieża suchą i uszkodzoną skórę
- poprawia jędrność i elastyczność
- wygładza drobne zmarszczki
- regeneruje blizny pooperacyjne
- przywraca zdrowy koloryt cerze
- odbudowuje uszkodzoną skórę po oparzeniach
- niweluje rozstępy
- pomaga w leczeniu trądziku
- odbudowuje skórę po zbyt długim działaniu słońca
- hamowanie procesów przedwczesnego starzenia skóry
- bogaty w witaminę C
- zawiera ok. 75% zasadniczych kwasów tłuszczowych - linolowy i linolenowy (regeneracja)

Bardzo się ucieszyłam, gdy zapach oleju okazał się znacznie przyjemniejszy niż oleju tamanu. Rosehip Oil stosowałam już w innych kosmetykach, takich jak np. serum Lulu&Boo i wiedziałam, że bardzo dobrze wpływa na moja cerę. Olej stosuję od ok. dwóch tygodni i jestem bardzo zadowolona z jego działania. Zakupiłam go do mieszania z obecnym kremem do twarzy na noc i chcę zwiększyć przez to jego właściwości odżywcze i regenerujące. Na chwilę obecną sprawdza się idealnie, jeżeli nadal tak będzie, to napewno znajdzie się w ulubieńcach kwietnia.

6) Organiczny olejek eteryczny lawendowy - Organic lavender essential oil




O mocy olejków eterycznych, również słyszałam wiele. Bardzo lubię olejek z drzewa herbacianego, który bardzo szybko pomaga uspokoić moja twarz, gdy przechodzi ona gorszy czas pod względem trądziku. Olejek lawendowy ma przepiękny zapach, który działa kojąco. Zakupiłam go z założeniem, że po powrocie z pracy, po zmyciu makijażu, będę mieszała jedną kroplę olejku z olejem jojoba. Stosuję go w ten sposób raz na jakiś czas i bardzo relaksuje mnie jego zapach, a dodatkowo koi twarz po całym dniu (nie polecam do suchej i wrażliwej cery)
Dwie/krople można również wymieszać z przegotowaną woda i w ten sposób przemyć twarz ściereczką muślinową, to również zadziała uspokajająco. Czasem dodaję jedną kroplę do maseczki z glinki (tak samo robię z olejem z drzewa herbacianego).

Właściwości olejku eterycznego lawendowego:

- relaksuje i uspokaja
- dobry jako środek nasenny - można mieszankę z wodą rozpylić w sypialni, skropić poduszkę, lub wetrzeć w nadgarstki (wewnętrzna strona)
- łagodzi skórę poparzoną słońcem
- regeneruje uszkodzoną skórę - skaleczenie, ukąszenie owadów
- pomaga na problemy z układem trawiennym (nigdy nie stosowałam go w ten sposób)

Olejek lawendowy jest również w składzie mojego jednego z ulubionych serum do twarzy Kiehl's Midnight Recovery i dlatego pomyślałam o tym, aby kupić sam czysty olejek.

Uważajcie przy stosowaniu olejków eterycznych w 100-procentowym stężeniu, ponieważ są one bardzo intensywne w działaniu i używane w nieodpowiedni sposób mogą podrażnić skórę. W 100% najlepiej używać ich miejscowo. Ważną cechą jest to, że olejek eteryczny nie rozpuszcza się w wodzie, a jedynie w olejach, dlatego dobrze jest je mieszać z czystymi olejami bazowymi, wtedy nadają się również do masażu całego ciała.
Jeżeli macie ochotę na relaksacyjną kąpiel, wkropcie ok. 5 kropli do wody i cieszcie się relaksacyjnym aromatem.


7) Organic Rose and Lavender Water - organiczny hydrolat różany (woda różana) i lawendowy



Wody kwiatowe (hydrolaty) w swojej pielegnacji stosuje już od ok. trzech lat. Moimi ulubinymi są różana i lawendowa. 
Różaną zazwyczaj stosuję na zmianę z wodami termalnymi w postaci codziennego toniku oraz mieszam ją z maseczkami z glinki lub peelingiem enzymatycznym z Biochemii Urody.
Wodę lawendową używam do pielęgnacji skóry głowy. Zaraz po umyciu włosów i lekkim osuszeniu ich ręcznikiem, spryskuję skórę głowy hydrolatem (przelewam hydrolat do butelki z atomizerem) chwilę odczekuję, następnie suszę włosy. Kilka miesięcy temu, woda lawendowa pomogła mi uporać się z problemem swędzenia skóry głowy, dodatkowo mam wrażenie, że tonizuje i uspokaja skórę, dzięki temu włosy wolniej się przetłuszczają.
Bardzo serdecznie poleca Wam te wody kwiatowe.


Mam nadzieję, że podoba Wam się mój haul i że być może zainspirowałam Was do dokładniejsezego przyjrzenia się tym kosmetykom.


Dziękuję za to, że jesteście ze mną i już niedługo zapraszam do kolejnych postów.
Mam nadzieję że podoba Wam się nowy design bloga :)

Pozdrawiam serdecznie!