środa, 26 listopada 2014

Zdrowe odżywianie - życie w UK #1


Dzisiaj poruszę trochę inny temat. Zazwyczaj zajmuję się zdrową pielęgnacją cery i skóry całego ciała. Na blogu pojawiło się już kilka wpisów z serii "Szkodliwe składniki w kosmetykach" Linki do tych postów możecie znaleźć poniżej:


Szkodliwe składniki w kosmetykach - Jak czytać składy kosmetyków? - część pierwsza

Szkodliwe składniki w kosmetykach - SLS/SLES oraz inne detergenty - część druga

Szkodliwe składniki w kosmetykach - PARAFINA - część trzecia 

Obiecuję, że jeszcze powrócę do tej serii, natomiast muszę się do niej dobrze przygotować, a ostatnimi czasy nie miałam takiej możliwości.


Jakiś czas temu ktoś na Facebook bardzo słusznie zauważył, że używanie bezpiecznych kosmetyków to nie wszystko, a należy również zwracać uwagę na to, co się je. W pełni się z tym zgadzam i dlatego dzisiaj pojawia się ten wpis i już widzę, że na jednym się nie skończy. Zdrową pielęgnację należy prowadzić od zewnątrz, ale również od wewnątrz. Powinniśmy myśleć o kompleksowej pielęgnacji organizmu.
Pragnę również zaznaczyć, że nie jestem dietetykiem, ani nie mam nic wspólnego z technologią żywienia. Wszelkie moje spostrzeżenia opieram na własnej obserwacji i informacjach, które otrzymałam od lekarzy lub wyczytałam w książkach i publikacjach.


Moja historia.

Od zawsze miałam problem, że gdy tylko zjadłam coś nieodpowiedniego, np. bardzo tłustego, to miałam problem z cerą. Tak samo się działo kiedy produkty miały dużo barwników i substancji sztucznych. Moja skóra również nie wygląda najlepiej kiedy po wypiciu alkoholu. 
Dbanie o wygląd nie było jedyną przyczyną, dla której zdecydowałam się na zdrowe żywienie. Oboje z mężem mieliśmy problemy z układem pokarmowym, oczywiście każdy miał inne dolegliwości, było to bardzo uciążliwe, jeżeli chodzi o dobranie diety, bo składniki, które mnie odpowiadały niekoniecznie służyły mężowi i odwrotnie. Nie będę bliżej opisywać naszych przypadków, ale gdy przyjechaliśmy do UK, nasz stan zdrowia znacznie się pogorszył.


Śmiem twierdzić, że ogólnodostępne jedzenie w UK jest dużo niższej jakości niż w Polsce.
W moim rodzinnym domu zawsze dbało się o jakość produktów, jakie trafiały na nasze talerze. Mój tato, zagorzały ogrodnik-działkowiec, zawsze dbał o to, abyśmy mieli świeże warzywa i zdrowe mięso, za co jestem mu ogromnie wdzięczna.

W UK zderzyłam się niestety z rzeczywistością. 
Nie mówię tu o jedzeniu opatrzonym etykietką "basic" lub "essential", którego nigdy nie kupowałam, a o jedzeniu ze średniej półki cenowej. Produkty, które kupowałam, nie miały odpowiedniego koloru, ani smaku, przez co wymagały wielkiej ilości przypraw, aby nadawały się do jedzenia. Ale nie tylko walory smakowe sprawiły, że zaczęłam się bardziej zastanawiać nad tym, co jem. Miałam częste bóle brzucha i moja odporność bardzo zmalała, wiec zaczęłam się przeziębiać. Wszystko ustępowało, gdy przylatywałam do Polski. Stwierdziłam, że coś musi być nie tak. Próbowaliśmy odstawiać wodę z kranu, nawet gotowałam tylko na tej butelkowanej, ale nic nie pomagało. Męczyliśmy się z tym ponad rok. 

Produkty organiczne.

W końcu z powodu problemów zdrowotnych męża i moich dolegliwości, postanowiliśmy na próbę przerzucić się na jedzenie organiczne. Myślałam, że to nic nie da i jakież było moje zdziwienie, gdy w ciągu kilku tygodni doszłam do siebie.
Pragnę również zaznaczyć, że nie jestem nawiedzoną ekolożką, która zje tylko produkt z certyfikatem. Oczywiście, czego nie dostanę z etykietą "Organic", kupię normalne, ale staram się te "zwykle" produkty ograniczać do minimum.
 

Dlaczego dzielę się z Wami tą historią?


Nie raz słyszę, że niektóre osoby po przyjeździe do UK, zaczynają mieć problemy zdrowotne lub tyją. Nawet, gdy ograniczacie spożywanie posiłków gotowych (zupy w kubełkach i całe dania na tackach), które w UK są bardzo popularne, to gotując ze złych jakościowo produktów nie polepszycie swojego stanu zdrowia, ani nie schudniecie/przytyjecie.

Dodatkowo stres powodowany przeprowadzką do innego kraju oraz, w przypadku Londynu, ciągły pęd, mogą spowodować, że nasz organizm nie będzie funkcjonował normalnie. Dlatego też nie powinniśmy dorzucać do tego wszystkiego złego odżywiania.

Jako dziecko sporo chorowałam i niestety podejście polskich lekarzy było takie, aby ciągle przepisywać antybiotyki. Aktualnie nie mogę prawie w ogóle przyjmować antybiotyków, bo albo jestem uczulona (penicylina i jej pochodne, erytromycyna i jej pochodne) albo jestem zwyczajnie na nie odporna... Całe szczęście, że w UK nie przepisują tak często antybiotyków, co zawsze szokuje Polaków, przyzwyczajonych do trzydniowych specyfików na trzydniowe przeziębienie. Smutne, ale prawdziwe.
Teraz choruje bardzo rzadko. Ostatnio byłam chora ok. 3 tygodnie, ale leczyłam się domowymi sposobami i żyję, a ostatnio byłam chora ponad dziesięć miesięcy temu.
Dało radę? Dało!

Problem w pożywieniu w UK jest niestety taki, że lekarz nie przepisze antybiotyku na przeziębienie, ale antybiotyki znajdują się np. w mięsie czy rybie. Tak samo jest z hormonami. Bardzo często widuję tutaj dzieci, które nie są zwyczajnie grube, tylko takie jakby opuchnięte? O innych konsekwencjach żywienia takimi produktami wolę nawet nie myśleć. To jest przerażające...

Żywność modyfikowana genetycznie jest kolejnym problemem... Ostatnio dowiedziałam się, że połowa zbiorów soi i kukurydzy jest z GMO.

Konserwanty - wiele produktów jest sprowadzanych i muszą mieć przedłużoną trwałość.
Dlatego nawet, jeżeli jecie dużo owoców i warzyw (nieorganicznych), to nie koniecznie działacie na korzyść swojego organizmu, bo takie dawki chemii w tych produktach, nie są obojętne dla zdrowia.


Jesz "zdrowo"?
Sprawdź skład i pochodzenie produktów, które spożywasz, możesz się bardzo zdziwić...

Według mnie jedzenie organiczne jest bezpieczniejsze. Oczywiście jest droższe, ale warte swojej ceny. Produkty mają normalny zapach i znacznie lepszy smak. Warto też pamiętać, że ma krótszą ważność, ale brak dodatkowych konserwantów, zdecydowanie jest na plus.

 
Czy zwróciliście kiedyś uwagę na wielkość produktów organicznych? Pierś z kurczaka nie wygląda jakby była z indyka, tylko jest mniejsza.
Owoce organiczne, też nie imponują wielkością, do tego nie błyszczą się jak pozostałe, bo np. nie są woskowane.
Jajka mają naturalnie żółte żółtka, które nie tracą koloru podczas przyrządzania jajecznicy.

Staram się kupować produkty, które występują w danym sezonie... Truskawki, które są teraz dostępne, nie są ani zdrowe, ani smaczne. Zwróćcie uwagę również na ich pochodzenie, jeżeli przebyły długą drogę, to na pewno nie są to naturalne produkty.

W trakcie sezonu na warzywa i owoce - UK jest on znacznie dłuższy nic w Polsce - mam swój mały domowy ogródek. Nie jestem typem ogrodnika i rośliny nie bardzo chcą ze mną współpracować, poza tym mam mało czasu, ponieważ pracuję, ale możemy mieć w ogrodzie rośliny, które same sobie dobrze radzą, należy pamiętać o podlewaniu (chociaż w UK nie ma z tym dużego problemu) oraz w razie potrzeby plewić. Łatwe i zdrowe.
Polecam własna marchew, pomidory, rzodkiew, sałatę.
Jeżeli nie macie ogrodu, to możecie uprawiać mniejsze rośliny w domu lub na balkonie, dobrze się sprawdzają w takich warunkach zioła.


Gdzie robię zakupy spożywcze?


Najczęściej w Waitrose. 
Wiem, że to drogi sklep, ale ma bardzo dobrej jakości produkty. Mam to szczęście, że w mojej okolicy mamy dużego Waitrose'a gdzie jest naprawdę ogromny wybór w asortymencie.
Wychodzę z założenia, że na jedzeniu nie można oszczędzać.
Produkty sezonowe w tym sklepie pochodzą najczęściej z UK, więc nie muszą być dodatkowo konserwowane na daleka podróż.
Mają również duży wybór produktów organicznych począwszy od dużej ilości owoców i warzyw skończywszy na wielu rodzajach mięs.
Oczywiście zdaje sobie sprawę, ze najlepiej jest kupować mięso i warzywa od hodowców, ale niestety nie mam takiej możliwości. Jeżeli Wy macie, to nie wahajcie się z tego skorzystać!


Czasem kupuję w pobliskim polskim sklepie, ale nie wszystkie produkty. Unikam wędlin, które są sprowadzane z Polski. Sprawdzam dokładnie daty ważności, bo z tym różnie bywa... (Czasem zdarzają się po terminie, lub w mniej uczciwych miejscach, mogą być przebite daty - nieprawdopodobne, ale prawdziwe) nie kupuję z otwartych lodówek produktów na wagę.


I na końcu jedna z ważniejszych dla mnie spraw - pieczywo. Jestem z tych zjadaczy chleba, którzy myśleli, że wrócą pierwszym lepszym samolotem do Polski, po spróbowaniu pieczywopodobnych angielskich pszennych wyrobów!

Już po kilku miesiącach pobytu w UK byliśmy zmuszeni do tego, aby zacząć piec chleb samemu. Teraz nawet nie czuje przymusu, bo pieczemy raz w tygodniu i stało się to dla nas bardzo naturalne.
Niedługo na blogu pojawi się przepis na mój chleb. W najbliższym czasie chcę również spróbować innego przepisu i jak się sprawdzi, to o nim również wspomnę.


Czy musiałam zmienić przyzwyczajenia?


Tak i to bardzo. Zdaje sobie sprawę, ze jeszcze długa droga przede mną, ale myślę, że i tak wiele udało mi się już zmienić. Nie byliśmy w stanie z mężem zrezygnować z mięsa, dlatego szukamy najlepszego rozwiązania. Moje żywienie jest teraz bardziej planowane. Czasem oczywiście zdarzają nam się tak zwane "błędy żywieniowe", ale jest to bardzo sporadyczne.



Moje plany na przyszłość:


1) poszukać także innych miejsc, gdzie mogę kupić wartościowe produkty do przyrządzania jedzenia


2) wyeliminować całkowicie pszenicę z diety (lub chociaż na początku ograniczyć)


3) poszukać nowych ciekawych przepisów (zacząć czytać książki kucharskie, których nazbierałam już sporo;))


4) wprowadzić więcej ruchu do naszego życia


A jakie Wy macie plany na przyszłość? 
Czy również staracie się odżywiać zdrowo?
A może zainspirowałam Was do zmiany sposobu żywienia?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach na dole.
Postaram się na bieżąco pisać o moich postępach w żywieniu. Może pojawią się również jakieś przepisy na zdrowe dania?


Pozdrawiam Was serdecznie!
Ewelina


czwartek, 20 listopada 2014

Zakupy z Polski #2




Na początku pragnę Was przeprosić za długą przerwę w pisaniu postów na blogu, ale ostatnio byłam chora i albo leżałam cały dzień w łóżku, albo zaraz po pracy wskakiwałem od razu pod kołdrę. Nie byłam chora prawie rok, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi tą chwilową niedyspozycję.
Potem przyjechali do nas rodzice i wolałam spędzić ten krótki czas z nimi, delektując się każdą minutą, niż zajmować się w tym czasie blogiem. Wiem, że to rozumiecie.
No, ale teraz do Was wracam! Dodatkowo z cudeńkami, które przywędrowały do mnie z Polski za pośrednictwem rodziców.
 


Na początek przedstawiam Wam moje nowiutkie pędzle marki Zoeva! Zestaw Rose Golden Luxury Set.

Swój zestaw zakupiłam w sklepie internetowym Minti shop (link)
Zapłaciłam za niego niecałe 250zł, ponieważ za subskrypcję newslettera otrzymałam rabat o wartości 5%.
Pędzle były zapakowane osobno i niektóre posiadały osłonki na włosie. 
W zestaw wchodzi kosmetyczka w pięknym czekoladowym kolorze z detalami w kolorze różowego złota.


Mamy tutaj pędzle zarówno do twarzy jak i niezbędniki do wykonania makijażu oka.
Niektóre z nich wykonane są z niezwykle miękkiego włosia syntetycznego, a te które są białe, są z delikatnego włosia naturalnego.
Mam 217 z MAC i muszę przyznać, że umywa się do 227 z ZOEVA. J
eszcze nigdy nie miałam do czynienia z tak miękkim włosiem naturalnym!




Teraz już rozumiem, dlaczego tak zachwalały te pędzle niektóre polskie YouTuberki oraz zagraniczne, m.in. Zoella albo Lilly Pebbles.

Na razie nie robię Wam recenzji, ponieważ chcę trochę dłużej ich poużywać, m.in. kilka razy wyprać, żeby mieć pewność, co, do jakości tych produktów, ale już jestem dobrej myśli!
Mam już za sobą kilka makijaży tym zestawem i jestem zachwycona!
Jeżeli testowanie pójdzie dobrze, to bardzo chętnie dokupię jeszcze kilka innych modeli.
 
Mieliście może do czynienia z paletą cieni ZOEVA Naturally Yours? Swatch'e w internecie wyglądają obiecująco, jeżeli jest równie dobrze zaprojektowana, jak pędzle, to chętnie bym ją przygarnęła.


Zrobiłam również zamówienie na stronie Biochemia Urody (link). Nie jest ono jakoś szczególnie duże, bo jeżeli wykończę jakiś produkt, to zawsze mogę zrobić dodatkowe zamówienie, jak będę w Polsce na święta. Tym razem zdecydowałam się na trzy zestawy kosmetyków.


Do koszyka wpadł jak zwykle peeling enzymatyczny, który jest moim ulubieńcem już od dłuższego czasu. Nie wiem, które to już opakowanie, ale ciągle przewija się wśród produktów w projekcie denko.
Zdecydowanie po raz setny mogę go Wam polecić! Ale już planuję, gdy będę w Polsce, wypróbować czegoś innego. Słyszałam wiele o peelingu enzymatycznym firmy Organic. Jest na mojej liście świątecznych zakupów. Jeżeli go próbowałyście, to koniecznie dajcie mi znać w komentarzach na dole.

Następne dwa produkty, które zamówiłam, to dwa serum z Biochemii Urody.

Jak już zapewne zauważyliście, od jakiegoś czasu wprowadziłam do swojej pielęgnacji kilka składników aktywnych. Zainteresowałam się pielęgnacją kwasami AHA, BHA, retinoidami oraz witaminą C.

Uwielbiam krem Effaclar Duo + oraz serum z witaminą C - AURIGA FLAVO C. Postanowiłam, więc spróbować czegoś innego. Lubię stosować w pielęgnacji różne kremy, które używam w zależności od potrzeb skóry. Zazwyczaj mają one działanie nawilżające lub regenerujące, dlatego składniki aktywne wolę stosować w osobnych kosmetykach. Najlepiej do tego celu nadaje się serum, które można używać pod lub na swój ulubiony krem pielęgnacyjny.
Dobrze sprawdzą się również toniki, ale odkąd używam PIXI GLOW TONIC, nie mam na razie zamiaru z niego zrezygnować.


Do pielęgnacji na dzień zdecydowałam się kupić serum z witaminą C - Serum antyoksydacyjne flavo+C15EF wersja ORYGINALNA. Mam nadzieję, że będzie to godne zastępstwo serum z AURIGA, które po ok. 3 miesiącach, już powoli mi się kończy.

Jest to zestaw do samodzielnego wykonania. Składa się on z 7-miu produktów. Na stronie podano, że czas wykonania to ok. 15 min i nie jest trudne do zrobienia.


Dodatkowo zakupiłam jeszcze serum, które chcę stosować codziennie wieczorem i zredukować używanie Effaclar Duo + tylko do chwil, kiedy będzie on niezbędny. W tym celu kupiłam Serum-olejek regulujący LEMON.

Zestaw składa się z 6-ciu składników. I ma w swoim składzie kwas salicylowy w stężeniu 2%.
Zobaczymy, czy będzie równie dobrze działał jak Effaclar. Jestem też ciekawa, czy będę mogła go stosować codziennie, czy np. tylko raz czy dwa razy w tygodniu. Podobno bardzo łatwo je wykonać i zajmuje to ok. 15-20 min. Na gotowy produkt musimy poczekać 24h.

Pamiętajcie, aby przy wykonywaniu tych kosmetyków zachować szczególną ostrożność i zadbać o higienę. Stosujcie się do instrukcji zamieszczonych na stronie producenta.

I jeszcze coś mało kosmetycznego...


Na stronie Mintishop.pl zamówiłam kilka wosków z Yankee Candle. Wszystko w bardzo świątecznych zapachach. Już nie mogę doczekać się, aż zacznę je palić. Na pewno jeszcze o nich wspomnę w kolejnych postach.


A czy Wy próbowaliście już może któryś z tych produktów? Jeżeli tak, to zachęcam do komentowania poniżej.
Zachęcam Was również do śledzenia mnie na instagram - @littlegreeneyed, będziecie wtedy na bieżąco z wszystkimi nowościami, które pojawiają się u mnie!

Pozdrawiam Was serdecznie!

Małe Zielonookie

wtorek, 28 października 2014

EVELINE COSMETICS 8w1 TOTAL ACTION - odżywka do paznokci - RECENZJA


Dzisiaj mam dla Was recenzję bardzo znanej i często polecanej, ale zarówno bardzo kontrowersyjnej odżywki do paznokci - EVELINE COSMETICS 8w1 TOTAL ACTION.

Opowiem Wam jak wyglądało moje stosowanie tego produktu, jak długo jej używałam i jakie efekty uzyskałam.

Informacja od producenta (strona internetowa - link):

"Skoncentrowana ODŻYWKA DO PAZNOKCI TOTAL ACTION


Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.
Dłonie są wizytówka każdej kobiety. Zadbaj o ich wygląd i pochwal się ładnymi, zdrowymi paznokciami. Najnowsza kolekcja NAIL THERAPY pozwoli pokonać problem słabych, rozdwajających się i łamliwych paznokci. Zniszczone i słabe paznokcie są najczęściej efektem niewłaściwej pielęgnacji, kontaktu z detergentami i braku odpowiednich witamin.
Zestaw profesjonalnych odżywek opracowanych wg. Szwajcarskiej receptury przyniesie efekt już po 2 tygodniach stosowania i sprawi, ze Twoje paznokcie staną się zdrowe, odporne na pękanie."


Informacja z opakowania:

"Rewolucyjna i unikalna formuła Eveline Cosmetics  z aktywnym kompleksem Strong Nail wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami. Intensywna kuracja stworzona dla osób o zniszczonych i łamliwych paznokciach oraz przy osłabieniu płytki po usunięciu tipsów.

Sposób użycia: Codziennie nakładaj jedną warstwę preparatu Eveline 8 w 1 na paznokcie. Po czterech dniach zmyj nałożone warstwy i rozpocznij czynność ponownie. Stosuj regularnie, gdyż każda nakładana warstwa dogłębnie wnika w płytkę, zapewniając maksymalne wzmocnienie i utwardzenie płytki."

Skład: 

Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nirtocellulose, Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride / Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Aqua, Fomaldehyde (2%), Acetyl Triethyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid / Fumaric Acid / Phthalic Acid/ Tricyclodecane Dimethanol Copolymer, CI77891, N-Butyl Alcohol, Citric Acid, Diamond Powder.


Odżywka zbiera w internecie bardzo wiele pozytywnych opinii, ale zarówno dużo negatywnych. Mimo wszystko, prawie rok temu postanowiłam ją wypróbować.
Przechodziłam wtedy gorszy okres moich paznokci, łamały się i dodatkowo rozdwajały na końcówkach. Zazwyczaj nie mam problemów z zapuszczeniem paznokci i są one dosyć mocne.
Preparat ten jest kontrowersyjny ze względu na obecność Formaldehudu w składzie - 2%. Jeżeli sprawdzicie odżywki innych firm, to zobaczycie, że również go mają. Warto wspomnieć, że właśnie przez ten składnik nie jest ona polecana kobietom w ciąży.

Używałam wiele innych odżywek, także kilka z Sally Hansen, ale żadna z nich nie dała imponującego efektu. Mimo ostrzeżeń w internecie, postanowiłam w końcu kupić Eveline 8w1.

Na samym początku pragnę wspomnieć, że nie używałam jej według zaleceń. Odżywkę stosowałam jako bazę pod lakier, czyli około raz na 5/6 dni. 
Efekty jej działania zauważyłam już po ok 2/3 tygodniach. Paznokcie przestały się łamać, oczywiście najpierw je skróciłam do minimalnej długości. Paznokcie były mocniejsze i szybciej rosły. Dodatkowo odżywka bardzo dobrze sprawdzała się jako baza i lakiery takie jak np. Rimmel, OPI i Essie trzymały się na niej rewelacyjnie. 

Eveline 8w1 stosowałam przez kilka miesięcy co 5/6 dni, a moje paznokcie były tak mocne, że śmiałam się, że mogę nimi wkręcać śruby. Skracałam je tylko wtedy, gdy były za długie i zaczynały mi przeszkadzać. Przez cały ten okres nie widziałam żadnych efektów ubocznych.


Postanowiłam zrobić przerwę na jakiś czas, ponieważ stosowanie tej odżywki chciałam traktować jako kurację na czas gdy paznokcie są w gorszej formie.
Po odstawieniu jeszcze przez 2 tygodnie efekty się utrzymały, potem paznokcie wyraźnie się osłabiły. Nie byłam już w stanie zapuścić płytki do tej długości, którą osiągałam używając odżywki. Postanowiłam więc wrócić do jej stosowania.

Tym razem używałam jej przez ok. 2 miesiące i nagle zauważyłam niepokojące symptomy.
Płytka zrobiła się szorstka, wyglądała tak jakby zaczęła się topić. Warstwy paznokcia na końcówkach powoli odchodziły. Bardzo się przestraszyłam.
Nie czekałam dłużej i odstawiłam ją.
Nie mogę powiedzieć, że byłam zaskoczona, bo po negatywnych opiniach w internecie, mogłam się tego spodziewać.
Niestety nie mam żadnego zdjęcia z tego czasu, ponieważ było to przed blogiem.

Jeżeli macie delikatną płytkę paznokcia i kiedyś miałyście już problem z innymi odżywkami, to nie radzę próbować tego kosmetyku.

Jeżeli używacie tej odżywki i jesteście z niej zadowolone, to koniecznie obserwujcie swoja płytkę. W moim przypadku kosmetyk działał rewelacyjnie przez długi czas i nagle zaczął szkodzić paznokciom. 

Ciężko mi też jednoznacznie ocenić ten produkt. Myślę, że najważniejszą sprawą jest to, aby obserwować swoje paznokcie. Jeżeli tylko zauważycie, że coś jest nie tak, to koniecznie przestańcie jej używać.

A jak wygląda moja płytka teraz?

Być może nie mam już tak imponująco długich paznokci. 
Po odstawieniu odżywki, obcięłam paznokcie bardzo krótko i wypolerowałam płytkę. 
Paznokcie po jakimś czasie wróciły do formy.
Już nie rozwarstwiają się i całkiem dobrze rosną.

Czy warto ryzykować, jeżeli nie macie problemów z paznokciami? 
Moim zdaniem nie warto.
Ta odżywka potrafi zdziałać cuda, ale na własnym przykładzie stwierdzam, że może również zaszkodzić.

Tak wyglądają teraz moje paznokcie, gdy kilka miesięcy temu zaprzestałam używać odżywki i wróciły one do normalności.

Mam nadzieję, że moja historia z tym kosmetykiem komuś się przydała i dzięki temu ostrzegłam Was przed ewentualnymi skutkami ubocznymi, które naprawdę mogą się przytrafić podczas używania tej odżywki.
Same musicie podjąć decyzję, czy ten produkt jest warty ryzyka.

Jestem ciekawa czy próbowałyście kiedyś tej odżywki i jaką macie opinię na jej temat. A może miałyście zamiar ją kupić?

Pozdrawiam Was serdecznie i już niedługo zapraszam do kolejnych postów!
E.



sobota, 25 października 2014

Zakupy kosmetyczne i próbki do przetestowania z ostatnich kilku tygodni- HAUL październik 2014




KOSMETYKI Z MAGAZYNÓW W UK - LISTOPAD 2014

Zacznijmy od dodatków do magazynów w UK. W tym miesiącu znowu udało mi się upolować kilka perełek. Tak jak pisałam w poprzednich postach tego typu, gazety w UK maja bardzo często dużo do zaoferowania, jeżeli chodzi o dodatki.
Oczywiście nadal ubolewam nad tym, że gratisy do gazet niejednokrotnie są jedynym powodem, dla którego kupię daną pozycję, natomiast dla mnie, osoby, która testuje różne kosmetyki, takie rozwiązanie jest idealne. Nie zawsze mamy okazje kupić produkt w mniejszej pojemności, a tym samym, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy kosmetyk sprawdzi się u nas, czy nie. Bardzo często są to produkty z wyższych półek cenowych.
Niektórzy powiedzą, że przecież jest możliwość subskrybowania pudełek takich jak np. BeGlossy lub ShinyboxBox. Jest, tylko że w tym momencie nie jesteśmy w stanie wybrać wszystkich produktów, które nam pasują. Dla mnie, osoby z cerą problematyczną, jest to szczególnie ważne, ponieważ unikam wielu składników, które mogą negatywnie zadziałać na moją skórę. Tym samym tego typu subskrypcje, w moim przypadku, są stratą pieniędzy.
Z tego też powodu często korzystam z produktów dodawanych do kobiecych magazynów.
Warto również wspomnieć, że oprócz trial'owych rozmiarów, zdarzają się również pełnowymiarowe produkty jako gratis, co wg mnie jest bardzo korzystne, gdyż za niewielką cenę, dostajemy pełen produkt.
Poprzedni miesiąc nie był tak obfitujący w dodatki do gazet, jak ten. Tym razem skusiłam się na 3 magazyny.



HARPER'S BAZAR - próbka kremu pod oczy Balance Me Wonder Eye Cream o poj. 7ml, czyli pół pełnowymiarowego opakowania. Nie wiem jak to się dzieje, ale bardzo często, gdy chce coś wypróbować, próbka tego kosmetyku pojawia się w magazynie. Chyba mam szczęście. Gdy skończę krem z Tołpa, to zabieram się za test tego produktu.

Pełnowymiarowy produkt - link


MARIE CLAIRE - pełnowymiarowy krem do rąk l'occitane - o zapachu różanym - 30ml.

Krem w regularnej cenie - link



Dzięki kuponowi z gazety kupiłam jeszcze zestaw, a dokładnie mówiąc, kupiłam żel antybakteryjny do rąk, a zestaw dostałam gratis!

Żel antybakteryjny - link

Zestaw - krem do rąk + balsam do ust - zapach oryginalny - regularna cena.
link
link 

Dodatkowo dostałam saszetki-próbki:

Divine Extract
Pełnowymiarowy produkt - link 

Divine Cream
Pełnowymiarowy produkt - link


IN STYLE - Elemis Hydra-Nourish Night Cream 15 ml

Jestem bardzo ciekawa tego produktu.

Produkt w regularnej cenie - link


Na początku października postanowiłam intensywnie zadziałać przeciwtrądzikowo na moją cerę. Dlatego, że jest już jesień, warto zastanowić się nad wprowadzeniem do swojej pielęgnacji np. kwasów. Postanowiłam, że będę używać na co dzień delikatnych kwasów, które pozwolą każdego dnia oczyścić i delikatnie złuszczyć martwy naskórek, ale tak by skóra nie była podrażniona oraz nieestetycznie nie łuszczyła się.

PIXI BEAUTY - GLOW TONIC - £18



Na ten tonik miałam ochotę od dłuższego czasu, ale najpierw musiałam zużyć tonik BHA/AHA z Biochemia Urody (niestety nie sprawdził się u mnie), potem hydrolat truskawkowy (który ma w sobie kwasy owocowe).
W końcu na początku października, pobiegłam do stacjonarnego sklepu w centrum Londynu - zaraz przy domu handlowym Liberty (Sprawdzałam na stronie, że ten tonik jest też dostępny w Liberty). Produkt można zamówić również przez internet, ale przesyłka przy zamówieniu do £35 kosztuje £14! Wolałam więc kupić w sklepie stacjonarnym.


Produkt - link

LA ROCHE POSAY - EFFACLAR DUO (+) - £15,50



O tym kremie słyszałam już chyba od każdego. Ale skusiłam się dopiero po rekomendacji Kasi, która prowadzi kanał na YouTube Kasia D.

Link do kanału YouTube Kasi D.

A gdy dodatkowo skuteczność tego kremu potwierdziła moja przyjaciółka, szybko pobiegłam do sklepu. Dwa tygodnie temu zaczęłam testowanie. Myślę, że już niedługo o nim przeczytacie, ale nie zdradzam nic więcej.
Ja swój krem kupiłam w Boots i niestety przepłaciłam, ponieważ np. na www.feelunique.com £10.33 + niska cena przesyłki (przy większym zamówieniu darmowa). Również, jeżeli mieszkacie w Polsce, macie znacznie niższe ceny kosmetyków francuskich marek, a dodatkowo np. w SuperPharm często są promocje.


Produkt - link

Koreańskie Kremy BB

Dr.G Gowoonsesang BB Cream Sample Size 5ml 6 kind + primer BB Protector x1


Ponieważ zaczęłam stosowanie kwasów, miałam gorsze dni skóry. Była ona bardziej przesuszona i w tym czasie nie najlepiej sprawdzał się suchy podkład mineralny. Potrzebowałam czegoś płynnego, dodatkowo z większą ochroną przeciwsłoneczną. W te dni wróciłam do kremów BB. Ale próbki, które posiadam, już mi się powoli kończą, dlatego postanowiłam spróbować coś nowego. Dużo słyszałam o kremie BB i primerze BB Dr.G Gowoonsesang. Udało mi się zamówić na ebay próbki różnych rodzajów za jedyne £10. Ciężko znaleźć te produkty w rozmiarze travel size. Za jakiś czas zacznę testowanie, niedługo spodziewajcie się opinii o moich starych kremach BB.

BRTC - Jasmine Water BB Cream SPF 30 PA++ - 3 próbki po 2 ml


Miałam już kiedyś próbki tego kremu, ale od tego czasu trochę zmieniła mi się cera, dlatego domówiłam kolejne na ebay.




W pierwszy weekend października, Harrods zorganizował akcję 10% less na większość marek, które ma w swoim asortymencie (np. nie było promocji na MAC i Jo Malone).
Już od jakiegoś czasu miałam ochotę wypróbować brązowy eyeliner z Bobbi Brown, ponieważ z żelowych miałam tylko ciemnofioletowy ze Smashbox.


Bobbi Brown - Gel Eyeliner











Kolor jest przepiękny! Ach zachwycam się! 

Produkt - link




Podeszłam również do stoiska Origins i skusiłam się na żel do stosowania punktowo na wypryski. Byłam bardzo podekscytowana. Niestety w domu zauważyłam, że bardzo wysoko w składzie jest alkohol denat, a nie jest to najlepszy składnik w kosmetyku. Każdemu się może zdarzyć. Może stosowany miejscowo nie zasieje spustoszenia? Zobaczymy.

Origins Super Spot Remover


Produkt - link 

Razem z przyjaciółką, postanowiłyśmy skorzystać z okazji, która była ogłoszona na stronie Origins (bardzo często mają tam promocje i rozdają darmowe próbki) zarejestrowałyśmy się na stronie i na stoisku otrzymałyśmy darmową próbkę:


Origins Plantscription Anti-ageing power serum 15ml 
Pełnowymiarowy produkt - link   

Przy zakupie dwóch produktów była możliwość otrzymania kilku próbek. Ja kupiłam ten żel do stosowania miejscowego, a przyjaciółka wybrała zestaw z oferty świątecznej. Dzięki temu otrzymałyśmy jeszcze dodatkowe próbki:   

Origins Plantscription Youth-renewing night cream 15ml   
Pełnowymiarowy produkt - link

Origins Drink-up Intensive Overnight mask to quench skin's thirsty 15ml   
Pełnowymiarowy produkt - link 

KIEHL'S   

Będąc w pobliżu stoiska KIEHL'S, Iwona namówiła mnie, żebym podeszła na konsultanta na dobór kosmetyków Kiehl's skierowanych specjalnie do mojego typu skóry. Pomyślałam, że w sumie to dobry pomysł. Z testu wyszło, że mam tłustą skórę, mocniej przetłuszczającą się w strefie T. Jestem zdania, że tak naprawdę zależy jaki akurat jest stan skóry na moich policzkach i czasem mam tłustą skórę, a czasem normalną - zależy od pory roku, ale zdecydowanie produkuję za dużo sebum w strefie T.
Konsultant zaplanował dla mnie kompleksową pielęgnację i otrzymałam próbki produktów ze specjalnym pouczeniem, jak należy je stosować. Dosyć dobrze znam już jeden z kosmetyków, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate i bardzo dobrze mi się sprawdził, wiec być może za jakiś czas się na niego skuszę w pełnym wymiarze. Ale jestem bardzo ciekawa działania kompleksowego wszystkich tych kosmetyków:



Kiehl's Calendula Deep Cleansing Foaming Face Wash
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Calendula Herbal-Extract Toner (Alkohol-Free)   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Hydro-Plumping Re-Texturizing Serum Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Cream (SPF 30) - Day   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful-Strength Line-Reducing Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Eye Cream   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Cream - Night   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Midnight Recovery Eye   
Pełnowymiarowy produkt - link


AESOP

Zaciekawiło mnie również stoisko AESOP. Poprosiłam o kilka próbek skierowanych do mojego typu cery. Jak je tylko wypróbuję, dam znać.


Aesop Mandarin Facial Hydrating Cream   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Aesop Oil Free Facial Hydrating Serum   
Pełnowymiarowy produkt - link
  
SISLEY

Stoisko SISLEY było chyba największym rozczarowaniem tego dnia. Podeszłam do sprzedawczyni i opisałam moją skórę. Powiedziałam również, że zależy mi na uspokojeniu cery i dobrym jej nawilżeniu.

W odpowiedzi otrzymałam próbki tego kremu: 

Sisley Moisturizer with Cucumber all skin types


Pełnowymiarowy produkt - link

Mam wrażenie, że nie jest to najlepiej dobrany krem do cery przetłuszczającej, skłonnej do wyprysków! Tam przecież jest olej mineralny i parafina! To jest śmieszne! Zwłaszcza że ten krem kosztuje ponad £100! Masakra! No cóż, chyba będzie to najdroższy krem, jaki wyląduje na moje dłonie. 

Przynajmniej dostałyśmy próbkę perfum, które akurat, bardzo nam się spodobały, ale i tak mam w głowie "nigdy więcej" 

EAU TROPICALE - link




Ren - zestaw



Już Wam wcześniej pisałam, że była promocja w Marks and Spencer i cały ten zestaw udało mi się kupić za £30. Krem do mycia twarzy znałam już wcześniej i pisałam o nim w ostatnich ulubieńcach: 

Link

Jestem bardzo ciekawa tego kremu do twarzy. Zobaczymy już niedługo jak się sprawdza.

No i wisienka na torcie...




Wiem że to nie jest kosmetyk, ale nie mogłam się powstrzymać. Kupiłam nową świecę z Yankee Candle na okres jesienno-zimowy. Pachnie ciasteczkami!
Jest cudowna i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją palić!


A co Wy kupiliście w ostatnim czasie? Znacie może te produkty? Jak tak, to jestem ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam serdecznie!
małe zielonookie


PS Zapraszam do obserwowania bloga, żebyście zawsze wiedzieli o nowych postach. A jeżeli chcecie być ze mną na codzień, jestem również na instagram - @littlegreeneyed.