Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOSMETYKI SEZONOWE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOSMETYKI SEZONOWE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2015

EVENING SKINCARE ROUTINE - wieczorna pielęgnacja twarzy - marzec 2015

Witam! 

Tym razem mam dla Was moją wieczorną rutynę pielęgnacyjną, którą stosuję w okresie jesiennym, zimowym i wczesnowiosennym. Jeżeli jeszcze nie widzieliście jak wygląda wersja poranna, to zapraszam do wpisu:

MORNING SKINCARE ROUTINE - poranna pielęgnacja twarzy - marzec 2015 - link

Z poprzedniego posta znacie moją charakterystykę cery i wiecie już, że jestem zwolenniczką wieloetapowej pielęgnacji. 

Kroki pielęgnacyjne, które stosuję wieczorem:

1) DEMAKIJAŻ
2) OCZYSZCZANIE
3) NAWILŻANIE I ODŻYWIANIE
4) DZIAŁANIE PRZECIWTRĄDZIKOWE 


1) DEMAKIJAŻ

Wieczorną rytynę zaczynam zaraz po przyjściu z pracy. Jako posiadaczka cery skłonnej do wyprysków kładę duży nacisk na demakijaż. Warto to również robić zaraz po powrocie do domu, żeby niepotrzebnie nie obciążać skóry.

Do demakijażu obecnie używam balsamu myjącego CLINIQUE Take The Day Off wraz ze ściereczką muślinową. Usuwa on dokładnie każdy makijaż, włącznie z makijażem oczu. Następnie spłukuję twarz wodą, osuszam, a potem spryskuję ją wodą termalną. Tym razem używam Avène i ten typ wody po aplikacji należy wklepać w skórę, a na koniec nadmiar osuszyć ręcznikiem.
Aby skóra odpoczęła zostawiam ją bez żadnych dodatkowych kosmetyków lub aplikuję ok. 2 krople oleju marula.


2) OCZYSZCZANIE

Raz / dwa razy w tygodniu przed myciem twarzy stosuję peeling enzymatyczny, tym razem testuję Organique i jest całkiem w porządku. Więcej na jego temat powiem Wam w  projekcie denko, gdy go wykończę, bo wtedy będę miała już wyrobione zdanie na jego temat.
Tuż przed snem myję twarz Tołpa dermo face, sebio - normalizujący żel do mycia twarzy i używam do tego szczoteczkę Foreo Luna. Następnie tonizuję cerę ODYLIQUE Balancing Citrus Super Tonic - opakowanie testowe, tonik jest ok, skóra nie przetłuszcza się po nim i wydaje się uspokojona, niestety ma w składzie alkohol i nie wiem czy kupię go w pełnej wersji.

3) NAWILŻANIE / ODŻYWIANIE

Na oczyszczoną twarz nakładam serum Kiehl's Midnight Recovery Concentrate. Pisałam już o nim wiele razy. Jest to kosmetyk, który wylądował w ulubieńcach zeszłego roku. Nie zmieniłam o nim zdania i nadal bardzo ładnie regeneruje moją skórę.
Po ok. 5 min aplikuję krem. Aktualnie używam próbki kremu Elemis Hydra-Nourish Night Cream, który kupiłam w zeszłym roku razem z którymś z brytyjskich magazynów. Kosmetyk ten ma całkiem lekką konsystencję jak na krem na noc. Jest w porządku, w żaden sposób nie zapchał mojej cery, dodatkowo jest dosyć wydajny, ale nie regeneruje tak dobrze, jak np. krem Tołpa Lipidro.
Pod oczy aplikuję mój najnowszy zakup - Clinique all about eyes rich - jest to krem o konsystencji masła, który bardzo dobrze nawilża strefę pod oczami. Mam wrażenie, że pozostawia przyjemną ochronna powłoczkę, ale nie daje efektu przetłuszczenia. Więcej na temat tego produktu opowiem Wam po dłuższym okresie stosowania.
Na usta, jak w porannej rutynie, aplikuję balsam do ust Nuxe.

4) DZIAŁANIE PRZECIWTRĄDZIKOWE 

Gdy krem, który zaaplikowałam na twarz, trochę się wchłonie, nakładam kilka kropli oleistego serum z Biochemii Urody - Lemon. Ma ono w swoim składzie kwas salicylowy, który bardzo dobroczynnie wpływa na moją cerę - odblokowuje pory, a za sprawą oleju tamanu, bardzo ładnie ją regeneruje. Myślę, że nie muszę już więcej pisać na temat tego kosmetyku, ponieważ wspominałam o nim już nie raz. To serum stosuję od czasu zakupu, czyli od połowy listopada i jestem bardzo zadowolona. Myślę jednak, że za jakiś czas odstawię go na okres wiosenno-letni i przerzucę się na lżejsza formę kwasów, ale na pewno jeszcze powrócę do tego kosmetyku w okresie jesiennym (kosmetyk jest ważny do listopada 2015). Bardzo go Wam polecam.
Na koniec wszystko wmasowuję w twarz przy użyciu szczoteczki Foreo Luna. 

Tak wygląda moja obecna wieczorna rutyna pielęgnacyjna. W następnym poście przedstawię Wam kosmetyki, które pomagają mi w wyjątkowych sytuacjach, takich jak wysyp wyprysków, lub drobne przesuszenia skóry. Jeżeli używacie tych produktów, to dajcie znać, bo jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. 

Pozdrawiam Was serdecznie!
E.

niedziela, 15 marca 2015

MORNING SKINCARE ROUTINE - poranna pielęgnacja twarzy - marzec 2015



Bardzo dużo piszę na temat produktów, które stosuję, ale jeszcze nigdy nie pokazałam Wam rutyny, w mojej pielęgnacji cery. 
Uważam, że jest to bardzo ważna kwestia, ponieważ oprócz tego, że stosujemy dany kosmetyk, ważne jest również to w jakiej kolejności, o jakiej porze i z jaką częstotliwością go nakładamy. 
Dzisiaj opowiem Wam o mojej porannej rutynie, z aktualnymi kosmetykami, którą stosuję od ponad pół roku. Za jakiś czas zrobię aktualizację i pokażę Wam jak zmieniła się moja pielęgnacja na sezon wiosenno-letni. Tę, którą Wam opiszę stosuję głównie w sezonie jesiennym, zimowym i wczesnowiosennym.
Dlaczego używam słowa rutyna? Dlatego, ponieważ są to czynności, które robię konsekwentnie  i systematycznie od kilku miesięcy, oczywiście wymieniam kosmetyki, ale cały program jaki sobie ustaliłam opiera się na kilku zasadach:

- DELIKATNE OCZYSZCZANIE
- NAWILŻANIE
- OCHRONA

Ostatnio wpadła mi w recę książka dr Harolda Lancera "Skóra pełna blasku. Przełomowa metoda anti-aging" i stwierdzam, że moje kroki pielęgnacyjne częściowo pokrywają się z wytycznymi przedstawionymi w tej publikacji. Więcej o niej opowiem Wam gdy skończę ją czytać. Nie ma tam wielu rzeczy, które mnie zaskoczyły, ale o tym kiedy indziej.
Jestem również zwolenniczką pielęgnacji wielowarstwowej, także nie przeraźcie się ilością kosmetyków, które Wam przedstawię. Aby wszystko ze sobą współgrało i dobrze się wchłaniało, nakaładam niewielkie ilości i makijaż trzyma się na nich dobrze.

Teraz po krótce opiszę Wam moją skórę:

Mam ukończone 27 lat, od ok. 3 lat bardziej interesuję się pielęgnacją cery i aktualnie nie jest ona w złym stanie. W związku z tym, że małymi krokami zbliżam sie do trzydziestki, moja pielęgnacja skupia się już powoli na działaniu przeciwstarzeniowym.
Posiadam cerę mieszaną w kierunku tłustej z tendencją do zaskórników i w okresie zmian hormonalnych z tendencją do stanów zapalnych. Aktualnie udało mi się zmniejszyć aktywność stanów zapalnych do minimum i bardzo rzadko się one pojawiają.
Skóra nie przetłuszcza się już tak bardzo jak wcześniej, ale opowiem o tym dokładniej podczas omawiania konkretnych kosmetyków.

1) DELIKATNE OCZYSZCZANIE

Do czyszczenia twarzy stosuję balsam myjący REN Rosa Centifolia Hot Cloth Cleanser oraz szczoteczkę Foreo Luna. 
Nakładam niewielką ilość kosmetyku na dłonie i rozprowadzam na twarzy, następnie masuję szczoteczką po stronie z wypustkami. Twarz oczyszczam do momentu, aż szczoteczka sygnalizuje, że koniec procesu mycia. Resztę kosmetyku ściągam ściereczką muślinową (REN) nasączoną wodą, nie pocieram mocno, tylko delikatnie zmywam balsam.
Następnie tonizuję skórę tonikiem lub wodą termalną. Aktualnie testuję Odylique Calming Rose Super Tonic. Jest w porządku, chociaż wolałabym, aby nie miał w składzie alkoholu.

2) NAWILŻANIE

Na oczyszczoną twarz nakładam serum z vitaminą C, aktualnie stosuję serum z Biochemia Urody - Flavo C, z aktywną lewoskrętną witaminą C.
Witamina C jest idealnym antyoksydantem, czyli zapobiega procesom przeciwstarzeniowym, dodatkowo jest idealna dla osób, które potrzebują rozświetlania cery oraz redukcji przebarwień. Polecana jest również osobom, które palą (ale jeżeli na prawdę chcecie mieć ładną cerę, to rzućcie palenie ;) ) oraz osobom prowadzącym intensywny tryb życia i mieszkającym w dużych miastach, ponieważ znacząco poprawia wygląd cery.

Gdy serum się wchłonie, a zazwyczaj dzieje sie to bardzo szybko, nakładam krem na dzień. Aktualnie stosuję REN Vita Mineral, który bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Nie natłuszcza skóry, tylko ją dobrze nawilża i pozostawia satynowe wykończenie. Bardzo przyjemna konsystencja i nie trzeba nakładać go bardzo dużo, bo jest wydajny.

Oczywiście przy nakładaniu kremu omijam okolice oczu i w to miejsce aplikuję krem pod oczy. Teraz stosuję lekki krem Tołpa z serii dermo face Lipidro. Jest w porządku, ale myślę, że wolę bardziej bogate konsystencją preparaty.

Gdy nałożę wszystkie produkty pielęgnacyjne włączam ponownie Lunę i w kolejnym trybie, używając drugiej strony szczoteczki, wykonuję masaż twarzy. Trwa on ok. minutę i nigdy nie omijam tej czynności, ponieważ pozwala ona dobrze wprowadzić kosmetyki w skórę i jest bardzo odprężająca.

3) OCHRONA

Kiedyś korzystałam z ochrony przeciwsłonecznej w kosmetykach do makijażu, latem gdy wiedziałam, że będę dłużej przebywać na słońcu, używałam dodatkowego filtra.
Filtry przeciewsłoneczne kojarzą mi się, przy mojej tłustawej cerze, z efektem przetłuszczonej cery. Ostatnio w końcu udało mi się kupić matującą wersję filta Vichy SPF 30 i jestem zachwycona.
Po codziennym stosowaniu tego kosmetyku widzę, że mam mniej przebarwień potrądzikowych, a gdy się pojawiają, to szybciej znikają. Dodatkowo ten filtr pełni dla mnie funkcję emulsji matujacej, a przy tym nie wysusza skóry. Makijaż, odkąd stosuję Vichy, wygląda znacznie lepiej i nie mam już tak dużego problemu świecenia skóry. 
Jedyną wadą, jak dla mnie, jest fakt, że są to filtry chemiczne, a ja ciągle szukam idealnego filtra mineralnego. Jeżeli znacie taki produkt, to proszę dajcie mi znać. Jeżeli nie znajdę innego, to przy kolejnym pobycie w Polsce, zakupię filtr Vichy o SPF 50, aby zwiększyć ochronę na okres letni. (w UK Vichy nie dystrybuuje serii z kremów z filtrami)
Muszę tutaj jeszcze dodatkowo zaznaczyć, że zdecydowałam się na używanie dodatkowych filtrów na codzień, ze względu na to, że stosuję w pielęgnacji kwasy oraz retinoidy. Jeżeli również po nie sięgacie, to koniecznie nie zapominajcie o dobrej ochronie przeciwsłonecznej!
Na zakończenie nakładam na usta balsam Nuxe, który idealnie chroni i przygotowuje usta do aplikacji pomadki.

I to są wszystkie kroki pielęgnacyjne, które stosuję rano. Zazwyczaj tak wygląda moja stała pielęgnacja, czasem jedynie zmienia się w okresie burzy hormonów, natomiast o tym napiszę w osobnym poście. 
A jaką pielęgnację Wy stosujecie? Czy znacie któryś z produktów, który używam? Czy też popieracie pielęgnacje wielowarstwową?
Dziękuję za uwagę i już niedługo pojawi się kolejna część, tym razem z moją pielęgnacją wieczorną.

Pozdrawiam!
Małe Zielonookie 

czwartek, 29 stycznia 2015

Kosmetyczka na wyjazd - czyli co zabieram ze sobą w dłuższą podróż w okresie zimowym

Jak już zapewne zdążyliście się zorientować, na święta wyjechałam do Polski.
Podróżowałam samolotem i zabrałam ze sobą duży bagaż, dlatego nie ograniczałam się do limitów do 100ml.
Na wyjazdy do rodziny nigdy nie zabieram ze sobą podstawowych kosmetyków takich jak szampon do włosów, odżywka do włosów, żel pod prysznic, balsam/olejek do pielęgnacji ciała i pasta do zębów. Te produkty albo łatwo i szybko można kupić na miejscu, albo pożyczam od mamy.

Jest jednak cała grupa kosmetyków, z których nie chcę zrezygnować lub nie opłaca się ich kupować na miejscu. Zdaję sobie sprawę, że nie należę do osób pakujących się bardzo kompaktowo, no cóż... Tak już mam, ale dzięki temu możecie zobaczyć produkty, które ostatnio najczęściej używam i które aktualnie stosuję w swojej pielęgnacji. Dokładniejszy post z aktualną pielęgnacją oraz krótkie recenzje produktów, które stosuję, pojawi się już niebawem. Pamiętajcie również, że wyjechałam na dwa tygodnie.
Spakowałam kilka kosmetyczek, ale plan był taki, aby wszystko w efekcie końcowym zmieściło się do jednej dużej kosmetyczki, którą w ostrożny sposób ulokowałam miedzy ubraniami w bagażu głównym.


PORADA
Dobry patent na pakowanie dużych zimowych swetrów. Jeżeli wasza waga mówi, że macie jeszcze 5kg wolnego miejsca, a walizka pęka w szwach, zapakujcie wielkie zimowe swetry w torby próżniowe, z których odciągnięcie powietrze za pomocą odkurzacza. Ja zawsze tak robię w okresie zimowym!



Ale zaczynajmy już...

Duża kosmetyczka.




Tak wyglądają spakowane kosmetyki do kosmetyczek.



Zawartość kosmetyczki pielęgnacyjnej:



Większość produktów jest w rozmiarze miniaturowym, więc idealnie nadaje się w podróż.

Produkty do demakijażu i mycia twarzy:

 


Kremy pielęgnacyjne (na dzień, na noc)

 


Krem pod oczy
 

Żel hialuronowy


 
Serum

Flavo C, które używam na dzień:
  

Serum z kwasem salicylowym, które używam na noc

 
Próbka serum Midnight Recovery z Kiehl's, które ostatnim razem uratowało mi skórę, przy moich problemach ze zmianą wody.







Tonik, który został przelany do mniejszego opakowania.



Balsamy do ust



Nie mogło również zabraknąć kremów na niedoskonałości, które pojawiły się przez zmianę wody.




Maseczka z glinki jest również bardzo przydatna w przypadku wysypu niedoskonałości (glinka fioletowa)




Peeling enzymatyczny 


Miniaturka wody termalnej


Maska nawilżająca


oraz produkty do rąk (żel antybakteryjny i krem do rąk)

 
Dodatkowo zabieram ze sobą zestaw pędzli Zoeva, kilka pędzli z Hakuro i pędzle do korektora EcoTools (używam do korektora mineralnego). Wszystko pakuję w jedną kosmetyczkę.
Dobrze jest również zabrać ze sobą jakiś woreczek/plastikowe opakowanie na brudne pędzle, żeby nie wkładać ich do czystej kosmetyczki.



 
I kosmetyczka makijażowa.



 
Próbka podkładu YSL oraz próbki kremów BB.

Kryjący podkład mineralny z Anabelle Minerals


 
Korektor i produkt rozświetlający YSL

Korektory mineralne

 
Baza pod cienie (zawsze jej używam)



Cienie Inglot (biorę ze sobą dwie kasetki neutralnych cieni)

 

Mini paletka Dior (kupiłam ją niedawno z pełnowymiarowym tuszem, który czeka w kolejce do testowania)


 

Cień w kremie -  KIKO (można zrobić nimi bardzo szybki i efektowny makijaż oka)


 
Niezawodny eyeliner Bobbi Brown w kolorze brązowym


 
Połówki rzęs Ardell i klej duo



Miniaturki tuszu do rzęs (Estee Lauder już na wykończeniu i mini tusz z Chanel w zapasie)

 

Róże do policzków:
The Balm Hot Mama


 
Bourjois (dwa ulubione róże)



 
Bronzer z limitowanej edycji Elizabeth Arden


 
Rozświetlacz The Balm Mary Lou Manizer


 
Kilka ulubionych szminek



 
(no tak, mogłam ich wziąć mniej... ale bardzo lubię kosmetyki do ust)

Kilka miniaturek lakierów OPI oraz top coat.

 
Miniaturka perfum. Zapach typowo wieczorowy.



Nie mogło również zabraknąć moich ulubionych gadżetów!



Szczoteczka Foreo Luna (planuję recenzję za ok. miesiąc)


 
Szczotka Tangle Teezer (miniaturka)





Soniczna szczotka do zębów (dla mnie i męża) - w specjalnym podróżnym opakowaniu.
Jeżeli będziecie chcieli, to mogę zrobić dla Was recenzję tego produktu (oczywiście nie brałam ze sobą ładowarki)



Wydaje się, że bardzo dużo produktów zabrałam ze sobą, ale w miedzy czasie były święta i Sylwester, więc potrzebowałam produkty do pełnego makijażu. Z pielęgnacji nie chciałam zrezygnować, bo widzę efekty nowej rutyny, którą sobie ułożyłam i nie chciałam jej niepotrzebnie przerywać. Znalazło się jeszcze sporo miejsca na dalszą zawartość walizki, więc nie było źle!


A jak Wy pakujecie się na wyjazd? Czy zabieracie ze sobą niezbędne minimum? Czy jeżeli jest miejsce, to pakujecie więcej produktów?


W tym miesiącu leciałam ponownie samolotem na kilka dni i jeżeli będziecie zainteresowani, to mogę Wam przygotować wpis z kosmetyczką na 3/4 dni, czyli mój absolutny niezbędnik.

Pozdrawiam Was serdecznie i już niedługo zapraszam do kolejnego posta!


Małe Zielonookie


PS Jeżeli zabieracie ze sobą do bagażu kabinowego jakieś kosmetyki płynne, to pamiętajcie o limitach pojemnościowych poszczególnych produktów (50/100ml) oraz o limicie całkowitym (wszystko powinno zmieścić się w małej przeźroczystej kosmetyczce lub w małym przeźroczystym  woreczku, a pojemność całkowita nie powinna przekroczyć 1 litra) Sprawdźcie regulamin swoich linii lotniczych!