sobota, 25 października 2014

Zakupy kosmetyczne i próbki do przetestowania z ostatnich kilku tygodni- HAUL październik 2014




KOSMETYKI Z MAGAZYNÓW W UK - LISTOPAD 2014

Zacznijmy od dodatków do magazynów w UK. W tym miesiącu znowu udało mi się upolować kilka perełek. Tak jak pisałam w poprzednich postach tego typu, gazety w UK maja bardzo często dużo do zaoferowania, jeżeli chodzi o dodatki.
Oczywiście nadal ubolewam nad tym, że gratisy do gazet niejednokrotnie są jedynym powodem, dla którego kupię daną pozycję, natomiast dla mnie, osoby, która testuje różne kosmetyki, takie rozwiązanie jest idealne. Nie zawsze mamy okazje kupić produkt w mniejszej pojemności, a tym samym, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy kosmetyk sprawdzi się u nas, czy nie. Bardzo często są to produkty z wyższych półek cenowych.
Niektórzy powiedzą, że przecież jest możliwość subskrybowania pudełek takich jak np. BeGlossy lub ShinyboxBox. Jest, tylko że w tym momencie nie jesteśmy w stanie wybrać wszystkich produktów, które nam pasują. Dla mnie, osoby z cerą problematyczną, jest to szczególnie ważne, ponieważ unikam wielu składników, które mogą negatywnie zadziałać na moją skórę. Tym samym tego typu subskrypcje, w moim przypadku, są stratą pieniędzy.
Z tego też powodu często korzystam z produktów dodawanych do kobiecych magazynów.
Warto również wspomnieć, że oprócz trial'owych rozmiarów, zdarzają się również pełnowymiarowe produkty jako gratis, co wg mnie jest bardzo korzystne, gdyż za niewielką cenę, dostajemy pełen produkt.
Poprzedni miesiąc nie był tak obfitujący w dodatki do gazet, jak ten. Tym razem skusiłam się na 3 magazyny.



HARPER'S BAZAR - próbka kremu pod oczy Balance Me Wonder Eye Cream o poj. 7ml, czyli pół pełnowymiarowego opakowania. Nie wiem jak to się dzieje, ale bardzo często, gdy chce coś wypróbować, próbka tego kosmetyku pojawia się w magazynie. Chyba mam szczęście. Gdy skończę krem z Tołpa, to zabieram się za test tego produktu.

Pełnowymiarowy produkt - link


MARIE CLAIRE - pełnowymiarowy krem do rąk l'occitane - o zapachu różanym - 30ml.

Krem w regularnej cenie - link



Dzięki kuponowi z gazety kupiłam jeszcze zestaw, a dokładnie mówiąc, kupiłam żel antybakteryjny do rąk, a zestaw dostałam gratis!

Żel antybakteryjny - link

Zestaw - krem do rąk + balsam do ust - zapach oryginalny - regularna cena.
link
link 

Dodatkowo dostałam saszetki-próbki:

Divine Extract
Pełnowymiarowy produkt - link 

Divine Cream
Pełnowymiarowy produkt - link


IN STYLE - Elemis Hydra-Nourish Night Cream 15 ml

Jestem bardzo ciekawa tego produktu.

Produkt w regularnej cenie - link


Na początku października postanowiłam intensywnie zadziałać przeciwtrądzikowo na moją cerę. Dlatego, że jest już jesień, warto zastanowić się nad wprowadzeniem do swojej pielęgnacji np. kwasów. Postanowiłam, że będę używać na co dzień delikatnych kwasów, które pozwolą każdego dnia oczyścić i delikatnie złuszczyć martwy naskórek, ale tak by skóra nie była podrażniona oraz nieestetycznie nie łuszczyła się.

PIXI BEAUTY - GLOW TONIC - £18



Na ten tonik miałam ochotę od dłuższego czasu, ale najpierw musiałam zużyć tonik BHA/AHA z Biochemia Urody (niestety nie sprawdził się u mnie), potem hydrolat truskawkowy (który ma w sobie kwasy owocowe).
W końcu na początku października, pobiegłam do stacjonarnego sklepu w centrum Londynu - zaraz przy domu handlowym Liberty (Sprawdzałam na stronie, że ten tonik jest też dostępny w Liberty). Produkt można zamówić również przez internet, ale przesyłka przy zamówieniu do £35 kosztuje £14! Wolałam więc kupić w sklepie stacjonarnym.


Produkt - link

LA ROCHE POSAY - EFFACLAR DUO (+) - £15,50



O tym kremie słyszałam już chyba od każdego. Ale skusiłam się dopiero po rekomendacji Kasi, która prowadzi kanał na YouTube Kasia D.

Link do kanału YouTube Kasi D.

A gdy dodatkowo skuteczność tego kremu potwierdziła moja przyjaciółka, szybko pobiegłam do sklepu. Dwa tygodnie temu zaczęłam testowanie. Myślę, że już niedługo o nim przeczytacie, ale nie zdradzam nic więcej.
Ja swój krem kupiłam w Boots i niestety przepłaciłam, ponieważ np. na www.feelunique.com £10.33 + niska cena przesyłki (przy większym zamówieniu darmowa). Również, jeżeli mieszkacie w Polsce, macie znacznie niższe ceny kosmetyków francuskich marek, a dodatkowo np. w SuperPharm często są promocje.


Produkt - link

Koreańskie Kremy BB

Dr.G Gowoonsesang BB Cream Sample Size 5ml 6 kind + primer BB Protector x1


Ponieważ zaczęłam stosowanie kwasów, miałam gorsze dni skóry. Była ona bardziej przesuszona i w tym czasie nie najlepiej sprawdzał się suchy podkład mineralny. Potrzebowałam czegoś płynnego, dodatkowo z większą ochroną przeciwsłoneczną. W te dni wróciłam do kremów BB. Ale próbki, które posiadam, już mi się powoli kończą, dlatego postanowiłam spróbować coś nowego. Dużo słyszałam o kremie BB i primerze BB Dr.G Gowoonsesang. Udało mi się zamówić na ebay próbki różnych rodzajów za jedyne £10. Ciężko znaleźć te produkty w rozmiarze travel size. Za jakiś czas zacznę testowanie, niedługo spodziewajcie się opinii o moich starych kremach BB.

BRTC - Jasmine Water BB Cream SPF 30 PA++ - 3 próbki po 2 ml


Miałam już kiedyś próbki tego kremu, ale od tego czasu trochę zmieniła mi się cera, dlatego domówiłam kolejne na ebay.




W pierwszy weekend października, Harrods zorganizował akcję 10% less na większość marek, które ma w swoim asortymencie (np. nie było promocji na MAC i Jo Malone).
Już od jakiegoś czasu miałam ochotę wypróbować brązowy eyeliner z Bobbi Brown, ponieważ z żelowych miałam tylko ciemnofioletowy ze Smashbox.


Bobbi Brown - Gel Eyeliner











Kolor jest przepiękny! Ach zachwycam się! 

Produkt - link




Podeszłam również do stoiska Origins i skusiłam się na żel do stosowania punktowo na wypryski. Byłam bardzo podekscytowana. Niestety w domu zauważyłam, że bardzo wysoko w składzie jest alkohol denat, a nie jest to najlepszy składnik w kosmetyku. Każdemu się może zdarzyć. Może stosowany miejscowo nie zasieje spustoszenia? Zobaczymy.

Origins Super Spot Remover


Produkt - link 

Razem z przyjaciółką, postanowiłyśmy skorzystać z okazji, która była ogłoszona na stronie Origins (bardzo często mają tam promocje i rozdają darmowe próbki) zarejestrowałyśmy się na stronie i na stoisku otrzymałyśmy darmową próbkę:


Origins Plantscription Anti-ageing power serum 15ml 
Pełnowymiarowy produkt - link   

Przy zakupie dwóch produktów była możliwość otrzymania kilku próbek. Ja kupiłam ten żel do stosowania miejscowego, a przyjaciółka wybrała zestaw z oferty świątecznej. Dzięki temu otrzymałyśmy jeszcze dodatkowe próbki:   

Origins Plantscription Youth-renewing night cream 15ml   
Pełnowymiarowy produkt - link

Origins Drink-up Intensive Overnight mask to quench skin's thirsty 15ml   
Pełnowymiarowy produkt - link 

KIEHL'S   

Będąc w pobliżu stoiska KIEHL'S, Iwona namówiła mnie, żebym podeszła na konsultanta na dobór kosmetyków Kiehl's skierowanych specjalnie do mojego typu skóry. Pomyślałam, że w sumie to dobry pomysł. Z testu wyszło, że mam tłustą skórę, mocniej przetłuszczającą się w strefie T. Jestem zdania, że tak naprawdę zależy jaki akurat jest stan skóry na moich policzkach i czasem mam tłustą skórę, a czasem normalną - zależy od pory roku, ale zdecydowanie produkuję za dużo sebum w strefie T.
Konsultant zaplanował dla mnie kompleksową pielęgnację i otrzymałam próbki produktów ze specjalnym pouczeniem, jak należy je stosować. Dosyć dobrze znam już jeden z kosmetyków, Kiehl's Midnight Recovery Concentrate i bardzo dobrze mi się sprawdził, wiec być może za jakiś czas się na niego skuszę w pełnym wymiarze. Ale jestem bardzo ciekawa działania kompleksowego wszystkich tych kosmetyków:



Kiehl's Calendula Deep Cleansing Foaming Face Wash
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Calendula Herbal-Extract Toner (Alkohol-Free)   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Hydro-Plumping Re-Texturizing Serum Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Cream (SPF 30) - Day   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful-Strength Line-Reducing Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Eye Cream   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Powerful Wrinkle Reducing Cream - Night   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Kiehl's Midnight Recovery Eye   
Pełnowymiarowy produkt - link


AESOP

Zaciekawiło mnie również stoisko AESOP. Poprosiłam o kilka próbek skierowanych do mojego typu cery. Jak je tylko wypróbuję, dam znać.


Aesop Mandarin Facial Hydrating Cream   
Pełnowymiarowy produkt - link   

Aesop Oil Free Facial Hydrating Serum   
Pełnowymiarowy produkt - link
  
SISLEY

Stoisko SISLEY było chyba największym rozczarowaniem tego dnia. Podeszłam do sprzedawczyni i opisałam moją skórę. Powiedziałam również, że zależy mi na uspokojeniu cery i dobrym jej nawilżeniu.

W odpowiedzi otrzymałam próbki tego kremu: 

Sisley Moisturizer with Cucumber all skin types


Pełnowymiarowy produkt - link

Mam wrażenie, że nie jest to najlepiej dobrany krem do cery przetłuszczającej, skłonnej do wyprysków! Tam przecież jest olej mineralny i parafina! To jest śmieszne! Zwłaszcza że ten krem kosztuje ponad £100! Masakra! No cóż, chyba będzie to najdroższy krem, jaki wyląduje na moje dłonie. 

Przynajmniej dostałyśmy próbkę perfum, które akurat, bardzo nam się spodobały, ale i tak mam w głowie "nigdy więcej" 

EAU TROPICALE - link




Ren - zestaw



Już Wam wcześniej pisałam, że była promocja w Marks and Spencer i cały ten zestaw udało mi się kupić za £30. Krem do mycia twarzy znałam już wcześniej i pisałam o nim w ostatnich ulubieńcach: 

Link

Jestem bardzo ciekawa tego kremu do twarzy. Zobaczymy już niedługo jak się sprawdza.

No i wisienka na torcie...




Wiem że to nie jest kosmetyk, ale nie mogłam się powstrzymać. Kupiłam nową świecę z Yankee Candle na okres jesienno-zimowy. Pachnie ciasteczkami!
Jest cudowna i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę ją palić!


A co Wy kupiliście w ostatnim czasie? Znacie może te produkty? Jak tak, to jestem ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam serdecznie!
małe zielonookie


PS Zapraszam do obserwowania bloga, żebyście zawsze wiedzieli o nowych postach. A jeżeli chcecie być ze mną na codzień, jestem również na instagram - @littlegreeneyed.

wtorek, 14 października 2014

Inspiracje i ulubieńcy września 2014


I skończyło się rumakowanie... Niestety przyszła jesień, a wraz z nią przychodzi chłód. Chociaż muszę przyznać, że wrzesień w UK był naprawdę ciepły! Pogodę mieliśmy letnią, ponad 20 stopni i myślałam, że lato nigdy się nie skończy. Czułam się bardzo dziwnie idąc ulicami w bluzce z krótkim rękawem obok witryn sklepowych, na których panowała już na dobre zimowa aura.


No, ale wróćmy do właściwego tematu. Jak zwykle pojawiam się z tym postem w połowie kolejnego miesiąca, ale chyba stanie się to moją tradycja. Ale lepiej późno niż wcale.
Wrzesień był dla mnie bardzo pracowity. Jeżeli śledzicie mnie na instagramie (@littlegreeneyed), to mogliście zauważyć czym zajmowałam się ostatnimi czasy.
I tutaj zapraszam do pierwszego ulubieńca/inspiracji:

1) Realizacja projektu rzeźby autobusu - Year of the Bus

Skończyliśmy już pracę nad tą rzeźbą, ale niestety nie mogę Wam jeszcze pokazać efektu końcowego. Dopóki projekt nie zostanie wyeksponowany musi być tajemnicą. Ale, ale... Nie martwcie się, jak tylko będę wiedziała gdzie w Londynie będzie wyeksponowany autobus, to dam Wam znać.

Jeżeli chcecie zobaczyć projekt, który poszedł do realizacji, to zapraszam na mojego i męża bloga:

A tutaj kilka zdjęć w trakcie pracy (tylko nie mówcie nikomu, że Wam pokazałam ;))








Do realizacji, oprócz naszego projektu, przeszło jeszcze kilkanaście innych. Pracowaliśmy w warsztacie, w którym spotkaliśmy również innych artystów, dzięki temu poznaliśmy kilka ciekawych osób. Praca nad autobusem była naprawdę inspirującym doświadczeniem.
Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła podzielić się z Wami większą ilością informacji.

2) Pecha Kucha


Zostaniemy jeszcze a chwilę w dziedzinie designu. Mieliśmy przyjemność uczestniczyć niedawno w pewnym przedsięwzięciu.
Wyobraźcie sobie, że macie do przedstawienia swoją działalność, ale macie na to tylko dwadzieścia slajdów i każdy jest wyświetlany tylko dwadzieścia sekund. Trudne zadanie?
Jak najbardziej, ale niesamowicie kompleksowo przedstawiające Waszą twórczość. W evencie wzięło udział ok. 6 artystów/firm, które postanowiły podzielić się z innymi swoimi osiągnięciami i pomysłami. Osoby te przedstawiały swoje biura projektowe w wielu dziedzinach. Specjalne wykończeniowe ceramiczne artystyczne płytki, rzeźby, projekty wnętrz, projekt jednej z witryn sklepowych na Regent Street itp. Było to niesamowicie inspirujące, a każde biuro miało na to tylko 400 sekund (ok. 6,5 minuty). Tego typu przedsięwzięcia mają miejsce również w wielu innych krajach.
Po więcej i informacji, zapraszam również do naszego drugiego bloga:

3) Yankee Candle - Simply Home - Vanila Frosting - wosk



Kiedy przychodzą chłodniejsze dni zawsze mam ochotę na cieplejsze zapachy. I tak oto odkopałam wosk z zeszłego sezonu, który kupiłam w B&Q. Ma słodki ciasteczkowy zapach. Porównałabym go do budyniu waniliowego, ale w żaden sposób nie jest duszący, ani nachalny.
Jeżeli uda mi się go jeszcze dostać, to może zdecyduję się na świecę.

Niestety przez to, że był to bardzo pracowity miesiąc, nie miałam więcej czasu na przyjemności.  W związku z tym, że zmieniła się pora roku, w tym okresie przejściowym moja cera przechodzi zwykle rewolucje i nie obyło się bez niej również tym razem. Chciałabym pokazać Wam kilka produktów, bez których nie poradziłabym sobie.

4) REN SKINCARE - ROSA CENTIFOLIA - HOT CLOTH CLEANSER - balsam do mycia twarzy ze ściereczką z microfibry.


Bardzo dobry produkt. Śmiem twierdzić, że lepszy od Liz Earle. Ja swoje opakowanie dostałam jako gratis do gazety ... Dobrze zmywa makijaż, dodatkowo razem z załączoną ściereczką sprawia, że skóra robi się bardzo miękka. Na pewno napiszę o nim więcej w osobnym poście.
Zauważyłam, że koił podrażnienia i moja skóra po jego użyciu wyglądała na uspokojoną, ale przede wszystkim była dobrze oczyszczona i gładka.
Już zakupiłam dwa pełne opakowania, które udało mi się dostać z ciekawym zestawem, o którym już Wam wspominałam we wcześniejszym poście.

5) AURIGA Flavo C - serum


Jak w poprzednim miesiącu, to serum i tym razem działało cuda. Wiem, że nie powinnam ciągle o nim pisać, ale uważam, że ten produkt był również ważnym elementem pielęgnacji mojej cery w tym miesiącu. Wszystko szybko się goiło i serum ładnie rozjaśniało blizny. Niedługo robię zamówienie na serum Flavo C z Biochemii Urody, które będę testowała, jak tylko skończę to opakowanie. Oby było tak samo dobre!

5) Avene - Triacneal


Długo się zastanawiałam czy już o nim coś wspomnieć. Produkt ten używam od maja. Nie chcę się jeszcze ostatecznie wypowiadać na jego temat, ponieważ uważam, że muszę go dłużej testować. Ale wydaje mi się, że ma on wpływ na to, że trochę uspokajał moją cerę. Ale nie wspomniałam, czym on się właściwie cechuje. Triacneal jest kremem, który wspomaga leczenie skóry trądzikowej. Ma w swoim składzie 6% kwasu glikolowego i 0,1% retinaldehydu (czyli jednej z bardziej aktywnej formy retinoidu) - co jest jedną z większych dawek retinoidu dostępnego na rynku bez recepty. Zaczęłam stosować go, ponieważ postanowiłam intensywnie zadziałać przeciwtrądzikowo. Efekt można zobaczyć dopiero po długotrwałym stosowaniu. Z takimi produktami należy obchodzić się bardzo ostrożnie, ponieważ mogą podrażniać, a dodatkowo należy pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Kosmetyki z kwasami i retinoidami mogą powodować przesuszenie cery, dlatego należy również pamiętać o dodatkowym nawilżaniu skóry. Ja u siebie nie zauważyłam przesuszenia, dlatego że dobrze nawilżam skórę, która również nie łuszczyła się. Krem stosuję na noc raz/dwa razy w tygodniu. Najczęściej nakładałam go wtedy, kiedy miałam większy wysyp i na drugi dzień było lepiej. Także mam wrażenie, że pomógł mi w ostatnim miesiącu. Ale to jeszcze nie jest jego recenzja.

6) Olej Tamanu


Osoby, które mają problem z trądzikiem, najczęściej mają również niedobór kwasu linolowego. W takim przypadku sprawdza się olej Tamanu. Olej ten jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pomaga regenerować się naskórkowi. Jeżeli macie świeże blizny lub strupki po niedoskonałościach, ten olej szybko pozwoli Wam je wygoić. Bardzo dobrze sprawdza się również wtedy, gdy przetniecie skórę (np. nożem kuchennym podczas krojenia).
Ten olejek ma bardzo specyficzny zapach, trochę jak maggi... Trochę jak oleju z pestek dyni... Ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Olej można nałożyć na całą twarz lub tylko miejscowo. Na cała twarz nie polecam zbyt często, bo może spowodować przesuszenie skóry.
Bardzo dobry olej i gorąco go Wam polecam. Jest niekomedogenny (nie zapycha porów)

7) Glinki - zielona i biała


W ciągu tego miesiąca stosowałam bardzo często maseczki z glinek. Te które Wam przedstawiam, są w postaci sypkiej, wystarczy dodać wodę i już gotowe. Ja natomiast, żeby nie były aż tak bardzo wysuszające i drażniące, dodaję do nich żel hialuronowy i olejki (najczęściej z pestek dyni - normalizujący). Nałożoną maseczkę na twarz należy co jakiś czas zwilżać wodą termalną lub hydrolatem, żeby nie wyschła, bo w takiej postaci może być drażniąca.
Gorąco Wam polecam spróbować, bardzo tani kosmetyk i niezwykle efektywnie działający. Twarz zostaje zmatowiona i uspokojona.
(Ja swoje glinki kupiłam na stronie sklepu  Zrób sobie krem)

8) Hipp - mleczko pielęgnacyjne dla niemowląt (i nie tylko)


Używam go od dłuższego czasu, ale ciągle zapominałam Wam o nim wspomnieć. Jest to balsam do ciała o konsystencji lekkiego mleczka, które bardzo szybko wchłania się w skórę. Ale niech Was to nie zmyli, że skoro szybko się wchłania, to może nie działa dobrze. Otóż nawilża skórę bardzo dobrze! Powiedziałabym, że zaskakująco dobrze, jak na produkt o tak lekkiej konsystencji. Zapach ma identyczny jak, produkt do mycia i oliwka tej samej marki, czyli delikatny i przyjemny. Bardzo polecam Wam ten kosmetyk na gorące dni, ponieważ konsystencja jest idealna, kiedy wszystkie ciężkie produkty się nie sprawdzają. Mimo że używam tego produktu jesienią, to również utrzymuje nawilżenie skóry. Jak będę w Polsce, to koniecznie muszę kupić przynajmniej jedno opakowanie na okres wiosenny.

9) MAC - pomadka o wykończeniu lustre - Plumful






Przepiękny śliwkowy kolor, który jest nie za jasny i nie za ciemny oraz idealnie różowo-fioletowy. Jest to piękny przykład jesiennej szminki na dzień (większość kolorów dedykowanych na ten czas jest ciemna i nie pasuje na co dzień do pracy). Pomadkę dostałam w prezencie od męża, oczywiście z moją małą sugestią (no dobra, nie taką małą). Szminka ma idealną kremową formułę, która dobrze się sprawdza w chłodniejsze dni. Kolor utrzymuje się dosyć długo, po piciu zostaje jego poświata. Możemy ją tak zostawić, ponieważ nie wygląda to niechlujnie, lub dołożyć kolejną warstwę. Oczywiście nie jest to trwałość matowej pomadki, ale jak dla mnie na co dzień idealna. W zasadzie gdy kupiłam tą szminkę, to używam ją na zmianę tylko z dwoma innymi, ale w tym miesiącu, zdecydowanie królowała na moich ustach.

10) Barry M. - Matte Nail Paint - matowy top coat


Oczywiście jak przystało na lakieromaniaczkę, nie mogło również zabraknąć w tym miesiącu produktu do paznokci. Tym razem zamiast lakieru, chciałabym Wam przedstawić mój najnowszy top coat, ale nie taki zwyczajny, bo matowy. Słyszałam bardzo dużo o top coat z Nails inc. ale szkoda mi było wydać pieniądze na produkt, którego nie byłam do końca pewna. I tak w moje ręce wpadł ten z Barry M. i zupełnie przypadkiem potem wpadł do koszyka (hahaha). Efekt możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu (lakier bazowy - OPI - Did It On 'Em)


Idealny efekt utrzymał się przez cały dzień. Potem stopniowo zaczął się "wypolerowywać" (nie umiem znaleźć innego słowa, które mogłabym użyć) po ok. 3 dniach paznokcie błyszczały się ponownie. Myślę, że jak na gadżet za kilka funtów, to całkiem dobry wynik. Lakier w żaden sposób nie odpryskiwał, czyli top coat nie wpływał na niego negatywnie, a mogę się nawet dodatkowo pokusić o stwierdzenie, że przedłużał świeżość manicure.
Efekt zmatowienia najlepiej widać na lakierach bez drobinek, potem na tych z delikatnymi drobinkami. Niestety nie zaobserwowałam żadnego matu na lakierach perłowych.
Myślę, że jest to godny polecenia gadżet! 
 
Jestem ciekawa, czy znacie powyższe produkty. A może akurat macie odmienne zdanie na ich temat? Bardzo chętnie przeczytam obie wersje.
Już niedługo zapraszam do kolejnych postów.

Pozdrawiam Was serdecznie!
Ewelina



PS Czy macie jakieś doświadczenia ze szczoteczką do mycia twarzy Foreo Luna. Myślę o zakupie dużego modelu dla cery mieszanej (FOREO LUNA Anti-Aging Skincare Device for Combination Skin). 
Wszelkie sugestie mile widziane.

środa, 8 października 2014

Projekt denko - puste produkty (empty products) - krótkie recenzje #02

Dzisiaj mam dla Was gigantyczną listę wykończonych kosmetyków i jest to dopiero pierwsza część, ponieważ nie chciałam Was zanudzać bardzo długim wpisem. Kolejny post na pewno pojawi się już niedługo.
Dopóki nie zaczęłam zbierać pustych opakowań do tego projektu, nie zdawałam sobie sprawy jak wiele produktów udaje mi się wykończyć. Cieszę się, ponieważ mam dla Was kolejną porcję mini recenzji.


1) Lactacyd femina




Płyn do higieny intymnej, niestety z wieeeeelkim "ale" - posiada w swoim składzie SLSy prawie na samym początku i dlaczego kwas mlekowy jest tak daleko? Nie podrażnił mnie, ale na pewno do niego nie wrócę, bo skład daje wiele do życzenia. Natomiast mogę Wam już teraz polecić jego zastępcę tej samej firmy - Lactacyd femina plus (+) - dobry, krótki skład bez SLS z kwasem mlekowym na czwartym miejscu! (Uważajcie bo Lactacyd zmienił opakowania i jest teraz bardzo dużo rodzajów! - sprawdzajcie składy przed zakupem)


2) Tołpa: botanic amarantus - nawilżający żel pod prysznic




Świetny produkt! Już Wam zazdroszczę, osobom mieszkającym w Polsce, że macie taki łatwy dostęp do tego produktu. Ma przepiękny zapach, kremową konsystencję (nie pieni się bardzo, bo nie ma SLS) i bardzo dobrze nawilża skórę! Gorąco Wam polecam! Myślę, że trafi do moich kolejnych zakupów z Polski :)

3) Tołpa: botanic amarantus - nawilżający i rozświetlający krem pod oczy




Kolejny bardzo dobry produkt z tej serii! Tak mi się spodobał, gdy zaczęłam go stosować w Polsce, że pobiegłam do Rossmanna po drugie opakowanie. Nie sprawdzi się on u osób z bardzo suchą skórą, ponieważ daje tylko delikatne nawilżenie. Jak już kiedyś pisałam, moja skóra pod oczami nie jest wymagająca - nie mam cieni, ani obrzęków pod oczami, potrzebuję jedynie nawilżenia i lekkiego rozświetlenia, a ten produkt daje to wszystko! Nie mam również problemów z korektorem pod oczami, nie roluje się. Krem stosuję rano i wieczorem.
Polecam! Możliwe, że kupię go ponownie, chociaż teraz kusi mnie Balance Me lub Ren Skincare. Zobaczymy jeszcze. Na razie 10ml kolejnego opakowania, powinno starczyć jeszcze na długi czas.


4) URIAGE - woda termalna


 
Jest to mój ulubieniec wszech czasów. Tania woda termalna, bo za takie opakowanie w promocji możemy zapłacić ok. 13zł, czyli w porównaniu do innych marek, jest zdecydowanie najtańsza.
Szkoda tylko, że nie jest dostępna w UK, jest to podstawowy produkt na mojej liście zakupów z Polski. Pewnie nie raz jeszcze pojawi się w projekcie "denko".


5) Alverde Dusch Creme - Papaya Sanddorn - żel/krem pod prysznic



Żeby nie było tak kolorowo, teraz produkt, który kompletnie mi się nie sprawdził. Zapach miał bardzo przyjemny, odświeżający i na tym kończą się jego zalety. Niby nie ma SLS, wiec nie powinien wysuszać skóry, natomiast strasznie ją ściągał, do tego stopnia, że zrezygnowałam z używania go do całego ciała. Produkt wykorzystałam do mycia nóg, bo tam ściągnięcie skóry nie przeszkadzało mi aż tak bardzo. Szkoda, bo kosztowało mnie trochę fatygi, aby dostać ten produkt. Kupiłam go przez Allegro, ponieważ kosmetyki Alverde można dostać tylko w drogeriach DM w Niemczech (i Czechach - nie jestem pewna, wiec mnie poprawcie).
Nie polecam Wam tego produktu, mnie kompletnie się nie sprawdził.


6) Blanx Med - pasta do zębów (wersja z różowymi paskami na opakowaniu - do wrażliwych dziąseł)



Tę pastę używam już prawie od 3 lat. Poleciła mi ją moja dentystka, ponieważ miałam ogromny problem z nadwrażliwością zębów. Stosowałam już chyba wszystkie rodzaje Sensodyne, Elmex itp. Dopiero ta pasta działa dobrze na moje zęby. Nie jest to najtańszy produkt, ale jest wart swojej ceny, bo jestem z niego bardzo zadowolona. Pasta oprócz właściwości ochronnych ma jeszcze dodatkowo wybielać zęby. Ja mam naturalnie bardzo biały kościec i nie widzę ogromnej różnicy, ale mój mąż ją zauważył. Ten produkt ze szczoteczką soniczną działa cuda, nie mam nawet osadu na zębach (jeżeli będziecie chcieli, to mogę zrobić recenzję szczoteczki Philips SoniCare Platinum - myślę, że jest godna uwagi).
Gdzie można dostać taką pastę?
Niestety nie znalazłam tego rodzaju (do wrażliwych dziąseł) stacjonarnie w żadnej drogerii w UK (Boots ma Blanx, ale tylko ze srebrnymi paskami na opakowaniu). Ja te pasty sprowadzam z Polski, a dostaniecie je np. w SuperPharm (bardzo często jest w promocji).
Warto zainteresować się tym produktem.


7) Zrób sobie krem - hydrolat z lawendy (bułgarski) bez konserwantów.



Jest to ogromna butla. Zrobiłam sobie z hydrolatu mgiełkę/tonik do włosów/skóry głowy. Idealnie łagodził wszelkie podrażnienia głowy, zmniejszał jej przetłuszczanie, a do tego przyjemnie pachnie. Mam lawendę w ogródku przed domem i jest to identyczny zapach. Podobno hydrolat lawendowy działa również dobrze na skórę głowy ze skłonnością do łupieżu.
Polecam i jak tylko będę miała możliwość, to kupię ponownie.


8) Collection - korektor.




Jest to osławiony korektor. Również ja go zakupiłam i do korygowania niedoskonałości sprawdza się całkiem nieźle. Nie stosowałam go zbyt często w strefie pod oczami, bo bałam się, że mógłby ją zacząć przesuszać. Kupiłam już kolejne opakowanie i stosuję, gdy używam płynnego podkładu lub krem BB. Niestety okropna jakość opakowania, bo wszystkie napisy zniknęły.

9) Lili Lolo - Mineral Cover Up - korektor mineralny w kolorze Barelly Beige





Świetny korektor mineralny. Stosuję go, gdy używam podkładu mineralnego Lili Lolo lub Anabelle Minerals. Oczywiście kupiłam już kolejne opakowanie.
Polecam, jeżeli używacie podkładów mineralnych, ma bardzo dobre krycie, a przy stopniowym dokładaniu wyglada dalej bardzo dobrze na cerze, naturalnie.


10) Catrice - bezbarwny żel do brwi.



Od razu na samym wstępie chce Was przeprosić za jego wygląd, ale on właśnie tak mało estetycznie zaczął wyglądać. Zabrudził się od mojej  kredki do brwi. Mimo, że produkt, bardzo ładnie utrzymywał włoski, to jednak to jak zaczął wyglądać po jakimś czasie bardzo mnie odstrasza... Nie kupię go ponownie.

11) Body Shop - masło do ciała o zapachu Passion Fruit.




Zachorowałam na nie w sklepie i udało mi się je kupić na letnich wyprzedażach za £5. Produkt ten pojawił się nawet w moich ulubieńcach w lipca 2014.
I dalej uważam, ze jest super, natomiast pod koniec stosowania, trochę znudził mi się jego intensywny zapach. Na co dzień stosuję mniej perfumowane produkty i chyba nie jestem przyzwyczajona do tak natarczywych zapachów. Ale nie mówię, że do niego więcej nie wrócę. Teraz przyszedł czas na bardziej ciepłe i słodkie zapachy i czaję się na linię Honeymania.


12) Aromatherapy Associates - balsam myjący i krem nawilżający




Odsyłam Was do posta z recenzją tych produktów.

Link


Bardzo przyjemne w stosowaniu kosmetyki, ale w dosyć wysokich cenach. Myślę, że znalazłam ich zamienniki i raczej do nich nie wrócę.


13) Loreal - Glam Shine - 100 Goddess - błyszczyk do ust




Kiedyś lubiłam go używać. Natomiast jest jasny i ma duzo drobinek. Jest on na tyle stary, że tego koloru już nie dostaniecie w sklepach, a ja postanowiłam się go pozbyć. Mam jeszcze inny błyszczyk tej firmy i go lubię. Jeżeli potrzebuję coś z drobinkami, to sięgam po niego. Błyszczyki tej firmy nie kleją się i zostawiają ładny błysk, ja jednak mimo wszystko jestem większą fanką szminek. Nie polecę Wam tego produktu, bo nie ma możliwości go kupić, ale jeżeli lubicie drobinki w kosmetykach, to zajrzyjcie do szafy Loreal.

14) Sublime de Chanel - maskara do rzęs (miniaturka)


 

Lubiłam ją, była również w moich ulubieńcach sierpnia 2014. Możliwe że kupię ją w pełnym opakowaniu, ponieważ ładnie rozczesywała rzęsy. Mam jeszcze jedną miniaturkę, która chętnie zużyję, ale chyba otworzę ją dopiero jak będę leciała do Polski.

15) Loreal Million Lashes - maskara do rzęs




Uwielbiałam jej opakowanie, a dokładnie system, który umożliwiał ściągnięcie nadmiaru produktu ze szczoteczki. Dlaczego wszystkie maskary tego nie mają?! Życie byłoby o wiele prostsze!
Nie lubiłam natomiast jej gigantycznej szczoty, która była mało precyzyjna.


Chcę zebrać kilka maskar i zrobić Wam ich zbiorczą recenzję. Myślę, że mogłoby to być przydatne. Teraz używam maskary z Clinique. Chcę jeszcze przypomnieć  sobie jak zachowywała się maskara z Maxfactor (mam opakowanie w zapasie) i wtedy zrobię recenzję porównawczą wszystkich tych produktów.

I to były wszystkie produkty jakie chciałam Wam pokazać tym razem. Już zbiera się kolejna porcja i myślę, że post z tej serii pojawi się już niedługo.   

A czy Wy używaliście któregoś z tych produktów? Zgadzacie się z moją opinią czy macie odmienne zdanie? Gorąco zachęcam do komentowania poniżej, być może Twoja opinia pomoże innym osobom w dokonaniu wyboru zakupu.

Pozdrawiam Was serdecznie!
E.

sobota, 4 października 2014

Future fashion - Fashion & Technology / Przyszłość w modzie - Moda i Technologia

http://www.electronicproducts.com/uploadedImages/Test_and_Measurement/Portable_Handheld/TechHaus-Introduce-First-Collaboration-with-Studio-XO-2.png
Śledząc trendy w modzie, oglądając modelki na wybiegach, bardzo często widzimy inspiracje modą ubiegłych dekad. Natomiast coraz częściej pojawiają się innowacyjne projekty, które podbijają świat mody. Wykorzystują one najnowsze technologie i z roku na rok stają się coraz bardziej odważne.
Świecące diodowe ubrania. Interaktywne, odbierające ludzkie emocje stroje, to nie wytwory scenarzystów filmów Science Fiction tylko najbliższa przyszłość w dziedzinie mody.





Jeżeli masz problem z odtworzeniem tego filmu, kliknij na link

Nad tego typu projektami pracuje już sztab ludzi. Przy jednym projekcie łączone są różne dziedziny, takie jak np. architektura, inżynieria, projektowanie strojów itp.

Niewidzialny płaszcz? To już było:



Kamery zostały zamontowane na płaszczu, a obraz jest wyświetlany po drugiej stronie ubrania, daje to efekt przeźroczystości.

Przyszłością są specjalne interaktywne tkaniny, które możemy bez problemu prać, a do tego zawsze dostosowują się do naszych potrzeb.
Są prowadzone badania, które pozwolą na stworzenie takich materiałów.



Z ubrań wzbogaconych technologiami, od lat korzystają gwiazdy muzyki.
Lady Gaga, Black Eye Peas, Rihanna czy Robbie Williams.
Ich stroje to futurystyczne kostiumy, które zadziwiają i fascynują na koncertach.


Latająca sukienka Lady Gaga

http://www.electronicproducts.com/uploadedImages/Test_and_Measurement/Portable_Handheld/volantis.jpg




Jeżeli masz problem z odtworzeniem tego filmu, kliknij na link
 

Jak się okazuje, jest to dziedzina bardzo opłacalna, ponieważ każdy zrealizowany projekt, jest użyty tylko kilka razy, a zapotrzebowanie na tego typu stroje ciagle rośnie.
Skąd u mnie na blogu taki temat?
Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w evencie zorganizowanym przez Apple, który odbył się w Apple Store przy Regent Street w Londynie. W spotkaniu dyskusyjnym wzięli udział Bradley Quinn, Moritz Waldermeyer, Nancy Tilbury i Benjamin Males.




Przedstawili projekty Studio XO, które realizowali w ostatnich latach. Warto podkreślić, że każdy z tych projektów ciągle zachwyca technologią i nadal jest aktualny.
Współpracują oni z różnymi markami, m.in. takimi jak Philips czy Nike.

Co powiecie na kapelusz-wiatrak z oświetleniem ledowym?






Interaktywne sneakers.


Niedługo Apple wprowadza do swojej oferty iWatch, który będzie zaopatrzony w różne typu sensory odbierające bodźce z naszego ciała.

http://images.apple.com/euro/watch/a/generic/gallery/images/edition_rose_leather_large.jpg



Jeżeli masz problem z odtworzeniem tego filmu, kliknij na link

Technologia powoli zaczyna tworzyć modę, bo czy zegarek nie jest już akcesorium zaliczającym się do ubioru?

Nike współpracuje z rożnymi firmami, aby wykorzystać technologię do jak największej  efektywności w sporcie.

Ale technologia idzie bardziej do przodu.
Opaski na nadgarstek reagujące kolorami na na nasze emocje?



http://www.xoxemotionaltech.com/images/wristband_wearing.png
 
Jeżeli masz problem z odtworzeniem tego filmu, kliknij na link

Tutaj pojawia się pytanie. Jak daleko możemy posunąć się w eksperymentach, aby technologia nie zniszczyła naszych naturalnych relacji międzyludzkich.
Co się stanie, gdy nasze bluzki zaczną świecić na pomarańczowo, dlatego bo mamy zły humor? 

Czy na pewno chcemy wszystkich o tym informować? 
A gdzie wysiłek w komunikacji między ludźmi? 
Czy to na pewno wyjdzie nam na dobre?
A może warto zastanowić się nad technologiami, które ułatwiłyby nam życie codzienne, a nie pomagały wyłączać myślenie?
 
Dochodzą do tego również walory estetyczne. Oczywiście poczucie piękna, to pojęcie względne. Granica między ciekawym projektem wysoko-technologicznym, a błyszczącym kiczowatym strojem przebierańca może być cienka. 
W takim razie co będzie atrakcyjnie projektowo, a co przerostem formy nad treścią?

Te pytania pozostawię bez odpowiedzi, niech każdy zastanowi się nad opinią.

Na razie wiadomo, że wiele firm jest zainteresowanych technologiami w modzie.
Planuje się, że technologia wejdzie do wyrobów masowej produkcji.



Czy my, jako konsumenci, jesteśmy na to gotowi?

Zachęcam do dyskusji poniżej. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Ewelina



----------------------------------------------------------------------------------------------
Niektóre materiały, pochodzą z prezentacji Fashion and Technology, która miała miejsce 2.10.2014 w Apple Store na Regent Street w Londynie. 

Zapraszam również do strony: http://www.studio-xo.com/
Post nie jest sponsorowany. Miał na celu przedstawienie interesujących projektów i pokazanie punktu widzenia autora bloga.